Chojnicka „Solidarność” była pełnowartościowym ogniwem ogólnonarodowego zrywu

Rozmowa z Marcinem Wałdochem, autorem książki O chojnickim karnawale „Solidarności”. Kształtowanie się i rola nowego ruchu społecznego w warunkach lokalnych (1980-1981), będącej monografią chojnickich wydarzeń zainspirowanych wybuchem strajków robotniczych na Wybrzeżu w sierpniu 1980 roku.

wałdoch_marcin

– Co sprawiło, że zdecydował się Pan napisać książkę o chojnickiej „Solidarności?

– Decydujące znaczenie miał fakt, że nikt dotąd nie zgłębił tego tematu, nie wykonano kwerend w Instytucie Pamięci Narodowej pod kątem wydarzeń z Chojnic. Poza tym od lat znałem się z byłymi i obecnymi związkowcami oraz uczestnikami Sierpnia ’80 z Chojnic, którzy sugerowali, że zależałoby im na opracowaniu tamtego okresu.

– Co dzisiaj robią główni bohaterowie Pańskiej książki?

– Wielu z nich przebywa poza granicami Polski, wielu nie żyje, inni funkcjonują w przestrzeni publicznej jako radni miejscy, jeszcze inni przeszli na społeczno-polityczną emeryturę. Część z nich jest aktywna w organizacjach pozarządowych i wydatnie wspiera inicjatywy młodszych mieszkańców miasta.

– Czy Pańskim zdaniem „Solidarność” nadal pełni swoją funkcję? Jak zmieniła się jej rola?

– Dzisiaj „Solidarność” na pewno pełni inną funkcję. W 1980 roku była wielkim ruchem społecznym, który cieszył się ogromnym zaufaniem społeczeństwa. Można nawet powiedzieć, że stanowiła alternatywny ośrodek władzy. Dziś jest chyba przede wszystkim związkiem zawodowym z bardzo bogatą tradycją i dziedzictwem przypominającym, że była siłą decydującą o obaleniu reżimów w Europie Środkowo – Wschodniej.

– Na czym Pańskim zdaniem polegał fenomen tamtego wielkiego zrywu?

– Na pewno na jego masowości, spontaniczności, ale i na dużej racjonalności celów związanych z chęcią poprawy bytu obywateli i odzyskania przez Polskę pełnej niepodległości. Jak powiedziała profesor Staniszkis, była to samoograniczająca się, prawie bezkrwawa rewolucja.

– Jak współcześni odbiorcy reagują na Pańską książkę?

– Byli związkowcy pozytywnie wyrażają się na temat treści. Odbiór mieszkańców jest chyba bardziej zróżnicowany, co wiąże się z ich ciężkimi przeżyciami, a może także z zaangażowaniem się członków ich rodzin po stronie władzy komunistycznej. Mam jednak nadzieję, że fakty wpłyną na sprawiedliwą ocenę książki i opisywanych przez nią wydarzeń.

– Czy chciałby Pan coś dodać?

– Tak. W trakcie badań okazało się, że wiele problemów, przede wszystkim natury społeczno-politycznej, pozostało. Są to różne formy synekur politycznych, może kleptokracji i kwestii dostępu do dóbr i awansu społecznego. Okazało się, że chojnicka „Solidarność” była pełnowartościowym ogniwem ogólnonarodowego zrywu.

Rozmawiała Martyna Werra

Download PDF
Powrót Drukuj stronę