Chojnice: żywa lekcja historii po raz kolejny

20 grudnia następna grupa młodych chojniczan spotkała się z Romanem Stegartem.  Uczestnik historycznych protestów robotniczych w 1970 i 1980 roku, świadek stanu wojennego, a obecnie pracownik Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność” opowiedział im o wydarzeniach, w których osobiście brał udział.

lekcja-chojnice1

Tym razem w spotkaniu z panem Romanem uczestniczyli uczniowie Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 1. – Powodem protestów w grudniu 1970 roku była drastyczna podwyżka cen artykułów żywnościowych. Pracownicy zakładów pracy Gdańska i Gdyni wyszli na ulice domagając się cofnięcia podwyżek. Podobnie było w Szczecinie i Elblągu. Władze komunistyczne na ulice wyprowadziły wojsko  i doszło do tragedii. Doskonale pamiętam 17 grudnia 1970 roku. Kiedy tego dnia rano ruszyliśmy do pracy, okazało się, że Stocznia Gdynia, w której pracowałem, została obstawiona czołgami. Do udających się do pracy oddano strzały z broni maszynowej. W Gdyni tego dnia zginęło osiemnaście osób, wśród nich byli dwaj moi koledzy. Łącznie w grudniowych dniach zginęło wg. oficjalnych danych 45 osób. Pogrzeby zabitych odbywały się w nocy i trwały „w porywach” pięć minut. Ofiary często były chowane w pidżamach, prześcieradłach, w tym, co miały na sobie w szpitalu. Osoby zatrzymane aresztowano i torturowano. Przekaz był jasny: jeżeli nie zgadzacie się z władzą, wasze miejsce jest w więzieniu albo na cmentarzu – opowiadał Roman Stegart.

Organizacją spotkań w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 1 od lat zajmuje się Ryszard Poznań, przewodniczący Koła NSZZ „Solidarność” w tej szkole. Pan Ryszard podkreśla, że zwłaszcza liczba ofiar stanu wojennego (ok. 120 osób) jest znacznie wyższa od podawanej oficjalnie. – Z powodu braku łączności telefonicznej do wielu osób nie dojechała karetka pogotowia. Osoby zmarłe w takich okolicznościach też są ofiarami stanu wojennego – mówi.

Jak oceniają spotkanie uczniowie? – Jestem zadowolony. Na historii od czasu do czasu mówimy o protestach robotniczych i stanie wojennym, ale bardzo dobrze, że mieliśmy okazję spotkać świadka tamtych wydarzeń. Takie spotkania powinny odbywać się częściej – ocenia Patryk Błażewski.

MarWer

Download PDF
Powrót Drukuj stronę