Cenzura na Facebooku

W Polsce sporo osób, zwłaszcza tych z grupy nieco starszego pokolenia, nie chce mieć konta na Facebooku, tłumacząc, że jest to serwis zbyt często cenzurowany. Cenzura kojarzy się im z PRL-em i totalitaryzmem. Niestety mają rację, zwłaszcza w kontekście wszystkiego, co wiąże się z tożsamością narodową, polskością, czy niepodległością.

Ostatnio o sprawnie działającej cenzurze na Facebooku przekonał się Chris Niedenthal, znany polski fotograf i jeden z najbardziej cenionych fotoreporterów europejskich, a także autor słynnego zdjęcia „Czas apokalipsy” z czasów stanu wojennego w Warszawie. To jemu Facebook usunął zdjęcia, które zrobił 11 listopada na Marszu Niepodległości, po czym opublikował je właśnie na Facebooku. Okazało się bowiem, że fotograf narusza „standardy społeczności” portalu, dlatego serwis usunął fotografie i zablokował profil ich autora.

Zdjęcia usunięto z portalu dwa razy i dwukrotnie zostało zablokowane konto reportera. Po przywróceniu owych fotografii, tłumaczono, że był to błąd pracownika.

- Tępią złą osobę w tym momencie. Jakoś może oprzytomnieli, że to jednak nie tędy droga. Jest mi tylko przykro, że oni mają takie zwyczaje i że te ich algorytmy, jakoś pozwalają na cenzurę w gruncie rzeczy, tylko w złą stronę – stwierdził Chris Niedenthal.

Facebook podobnie zachował się w stosunku do telewizji wRealu24.pl, kasując redakcji wszystkie opublikowane materiały z sobotniego Marszu Niepodległości.

- Skasowali nam wszystkie materiały z marszu niepodległości. Wrzuciliśmy raz jeszcze i znowu skasowali. Cenzura! Będę wdzięczny za nagłośnienie sprawy. Temat jest mocny, ponieważ wszystko co związane z niepodległością Polski (słowa kluczowe) jest zakazane w sieci – napisał na Twitterze Marcin Rola, redaktor naczelny wRealu24.pl.

Internauci dodają, że jest to zorganizowana akcja przeciw Polsce. „Youtube usuwa popularne filmy z Marszu Niepodległości. Wywiady z dziećmi i zwykłymi ludźmi. Chcą stworzyć obraz polskich faszystów”.

Anna Streżyńska, minister cyfryzacji uważa, że bez ustawy nic w tej sprawie nie da się zrobić.

W Iranie nie ma Facebooka ani żadnego innego popularnego portalu czy serwisu społecznościowego. Nie działa nawet interia, wirtualna polska, Onet, chyba, że założy się odpowiedni program blokujący blokadę, ale wówczas co pół godziny trzeba zmieniać hasło logujące do internetu, o ile w ogóle działa internet. W Turcji, tak kochanej przez Polaków i stawianej za wzór rozdzielenia islamu od państwa, nawet po założeniu blokady blokad na portale społecznościowe nie da się wejść, a wiele słów o tym samym znaczeniu, ale w różnych językach całkowicie blokuje strony w popularnych wyszukiwarkach. Różnica pomiędzy Polską wspomnianymi krajami jest jednak zasadnicza. Tam blokady dokonują oficjalne rządy, u nas rządzą zagraniczne spółki.

(mig)

Download PDF
Powrót Drukuj stronę