CBA zatrzymało byłego rzecznika MON i pięć innych osób w związku z korupcją w PGZ. Nie ma świętych krów…

Były rzecznik prasowy MON Bartłomiej M., b. szef gabinetu politycznego ówczesnego ministra Antoniego Macierewicza oraz były poseł PiS Mariusz Antoni K., który do 2015 roku zasiadał w komisji obrony oraz cztery inne osoby – urzędniczka MON i trzech z Polskiej Grupy Zbrojeniowej zostali zatrzymani przez CBA.

W rękach CBA jest m.in. kolega z apteki w Łomiankach Bartłomieja M. – Radosław O. który swego czasu do końca 2016 r. był członkiem zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej oraz była urzędniczka departamentu kultury MON Agnieszka M., „bohaterka” sceny powstrzymania harcmistrza przed odczytaniem apelu poległych na Westerplatte 1 września 2017 r. Zarzuty to powoływanie się na wpływy w MON i czerpanie z tego korzyści materialnych.

Czekamy na odpowiedź Antoniego Macierewicza za cóż M. otrzymał Złoty Medal „Za Zasługi dla Obronności Kraju”? A od obecnego szefa MON Mariusza Błaszczaka oczekujemy decyzji o odebraniu odznaczenia Bartłomiejowi M., za które żołnierze płacili krwią i potem. 

O patologiach w PGZ i podejrzanych konszachtach pisały wcześniej m.in. tygodnik „Sieci” i „Gazeta Wrocławska”.

- Gdy za przestępstwa korupcyjne zatrzymywani są ludzie związani ze zjednoczoną prawicą, milczą solidarnie i PiS, i PO. Władzy trudno przyznać, że dobra zmiana nie zawsze się udaje, ale opozycja ma jeszcze większy problem. Bo oto upada mit o prześladującej przeciwników policji politycznej. Dotarliśmy do dokumentów dotyczących finansowych machlojek w PGZ. Pokazują one, że przestępcy przyklejający się do obecnej ekipy nie mogą liczyć na łagodne traktowanie przez CBA – pisali dziennikarze „Sieci”, opisując m.in. prezentację PGZ na kieleckim Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego 2016.

Także i koncert „Głos Wolności” upamiętniający 1976 rok przechodził przez „ludzi z apteki”.

Przypomnijmy, że Polska Grupa Zbrojeniowa to wiodący koncern zbrojeniowy w kraju, „budujący siłę polskiego przemysłu zbrojeniowego zdolnego do realizacji innowacyjnych rozwiązań w dziedzinie obronności”. Skupia ponad 60 firm, a jej siedzibą jest Radom.

PGZ powstała w 2013 za czasów rządów PO-PSL i była wówczas przyporządkowana ministrowi skarbu. Decyzją Antoniego Macierewicza przeniesiono podporządkowanie PGZ do MON.    Rzeczniczka PiS Beata Mazurek opublikowała oświadczenie: „Prezes Jarosław Kaczyński wielokrotnie mówił, że nie będzie świętych krów. Wszyscy wobec prawa są równi bez wglądu na legitymacje i sympatie polityczne”.

Jarosław Kaczyński jeszcze w 2016 r. przestrzegł, że M. to „wizerunkowy problem”.

- Skoro wciąż staje się bohaterem mediów, to nie ma w tym nic dobrego i wierzę, że minister Macierewicz tę sprawę załatwi. Na to, by oficerowie meldowali się temu młodemu człowiekowi czy tytułowali go ministrem, nie może być zgody – mówił lider PiS w jednym z wywiadów.

Media obiegały bowiem co jakiś czas zdjęcia z 2016 r. na których rzecznik MON Bartłomiej M. pojawiał się a to na święcie 1. Batalionu Czołgów w Żurawicy (część 21. Brygady Strzelców Podhalańskich), a oficerowie „Podhalańczycy” w mundurach galowych mu salutują – urzędnikowi średniej rangi  w cywilnych ciuchach. A to kapitana WP trzymającego parasol nad M.  Cóż, widać, że niektórzy mentalnie maja wdrukowane trzymanie parasola.

- Trzeba się zastanowić, skąd taka koncentracja wysiłku prowokacyjno-dezinformacyjnego na tej   osobie – zastanawiał się minister ON w reakcji na medialne obrazki.

W końcu dopiero partyjna komisja dyscyplinarna wyrzuciła M. z PiS i z zajmowanych stanowisk.

- Pana Bartłomieja M. znam dość słabo. Ciężko mi powiedzieć, czy jestem zaskoczony jego zatrzymaniem. To na pewno dla Antoniego Macierewicza duży problem — przyznał po zatrzymaniu Błażej Spychalski, rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy.

Nim M. został rzecznikiem i szefem gabinetu politycznego oraz szefem biura zespołu parlamentarnego ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej był pracownikiem apteki w jednej z podwarszawskich miejscowości.

TVP Info poinformowało o zatrzymaniu w poniedziałek w serwisach porannych. Według TVP Info sprawa dotyczy okresu, w którym Antoni Macierewicza stał na czele MON. Polityk PiS miał nie wiedzieć o tym, że jego współpracownik powoływał się na swoje wpływy w ministerstwie i czerpać z tego osobiste korzyści.

Z informacji CBA wynika, że wszyscy zatrzymani zostaną przewiezieni do Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu, gdzie usłyszą zarzuty.  Śledztwo, prowadzone na podstawie materiałów własnych CBA, dotyczy niegospodarności, powoływania się na wpływy oraz fałszowania dokumentów przy okazji zawierania umów przez spółkę PGZ S.A.

– W ocenie śledczych doszło do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości i sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa wyrządzenia znacznej szkody majątkowej – czytamy w komunikacie.

ASG

Download PDF
Powrót Drukuj stronę