Było nas 200 tysięcy!

Około 200 tysięcy związkowców wzięło udział 14 września w największej manifestacji po 1989 roku. Wśród protestujących były 4 tysiące członków „Solidarności” z Regionu Gdańskiego, którzy do Warszawy przyjechali 70 autokarami i pociągami.


O komentarz „na gorąco” tuż po zakończeniu manifestacji poprosiliśmy przewodniczącego Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność” Krzysztofa Doślę:

– To imponujące, że braliśmy udział w największej manifestacji, jaką Warszawa widziała co najmniej od 1989 r. Determinacja społeczeństwa była ogromna, zmobilizowały się trzy centrale związkowe. Wygląda na to, że coś się w społeczeństwie na trwałe przełamało. Region Gdański był bardzo widoczny od początku protestu, począwszy od masowego udziału w dniu branżowym, przez stały pobyt grupy naszych związkowców w miasteczku namiotowym przed Sejmem po dzisiejszy protest na ulicach stolicy. Musimy jednak mieć świadomość, że to dopiero początek drogi. Ta władza nie ugnie się pod wpływem manifestacji, trzeba dalej wywierać presję. Znamienne, że rządzący straszyli mieszkańców Warszawy naszym protestem, który miał im utrudnić życie, tymczasem przebieg manifestacji, pozytywna reakcja właścicieli i pracowników sklepów położonych przy trasie przemarszu oraz warszawiaków, którzy mieszkali do nas z okien, potwierdził wyniki sondaży pokazujące duże poparcie dla związkowego protestu. Ta manifestacja to duży krok w kierunku zmian w Polsce. Skoro rządzący nie chcą z nami rozmawiać przy stole, musimy wprowadzać takie działania, które albo zmuszą władzę do rozmów, albo ją zmienią.

Manifestację kończącą czterodniowy protest pozytywnie ocenił również przewodniczący „Solidarności” w Porcie Gdańsk Edward Fortuna. – Widać determinację ludzi, nie tylko członków Związku. Dziś przez całą drogę ulicami Warszawy towarzyszyły nam oklaski i pozdrowienia ludzi obserwujących nasz protest. Z portowej „Solidarności” przyjechało tym razem blisko 150 osób. Premierowi Tuskowi udał się prawdziwy cud – zjednoczył wszystkich przeciwko sobie.

Rzeczywiście, w manifestacji pod hasłem „Dość lekceważenia społeczeństwa” wzięli udział związkowcy z trzech największych central związkowych: NSZZ „Solidarność”, OPZZ i Forum Związków Zawodowych. Każda centrala miała odrębne miejsce zbiórki, a wszystkie pochody spotkały się o godz. 13 przy Rondzie de Gaulle’a, aby wspólnie przemaszerować Traktem Królewskim na Plac Zamkowy. „Solidarność” była najbardziej widoczną organizacją. Związkowców spod biało–czerwonych sztandarów było tak wielu, że nie mieścili się w ulicach przylegających do Sejmu i Placu Trzech Krzyży. Nadspodziewanie duża frekwencja spowodowała nawet kilkudziesięciominutowy „korek” w przemarszu. Ostatecznie jednak wszyscy dotarli na Plac Zamkowy. O skali protestu może świadczyć fakt, że gdy ostatni protestujący znaleźli się pod Zamkiem Królewskim ok. godz. 17, część związkowców była już w autobusach wyjeżdżających z Warszawy.

Ostatnie cztery dni to żółta kartka pokazana tym, którzy lekceważą społeczeństwo oraz wprowadzają antypracownicze i antyzwiązkowe prawo. Teraz pora na kartonik w czerwonym kolorze.

Wśród protestujących spotkaliśmy m.in. kilkudziesięcioosobową grupę związkowców z Kościerzyny. – Przyjechaliśmy wspólnie jako oddział. To pracownicy m.in. ze Szpitala Specjalistycznego, Zakładu Porcelany Stołowej „Lubiana”, PKP, oświaty i skansenu we Wdzydzach Kiszewskich – powiedział nam kierownik Oddziału NSZZ „S” w Kościerzynie Józef Rymsza.

Związkowcy z Muzeum–Parku Etnograficznego we Wdzydzach Kiszewskich, rzucali się w oczy –  ubrani w tradycyjne stroje kaszubskie częstowali tabaką. – Celowo tak się ubraliśmy, aby pokazać, że Kaszubi, na których tak często powołuje się premier Donald Tusk, nie popierają jego antyspołecznych działań. Polityka premiera kwestionuje wszystko to, co stanowi tożsamość regionu kaszubskiego: przywiązanie do wiary i tradycji oraz szacunek dla pracy – wyjaśnił Wojciech Myszk z KZ NSZZ „S” w Muzeum – Kaszubskim Parku Etnograficznym we Wdzydzach. Wie co mówi, bo jest także współautorem podręcznika do nauki języka kaszubskiego. – Dwa lata temu założyliśmy Międzyregionalną Sekcję Muzeów NSZZ „S” Regionu Gdańskiego i Słupskiego. To stosunkowo krótki czas, ale już widać, że było warto. Liczę, że podobnie będzie w przypadku dzisiejszej manifestacji. To różne przykłady na tą samą rolę „Solidarności” – jedność w celu osiągnięcia wspólnego celu.

Z Muzeum–Parku Etnograficznego we Wdzydzach przyjechał również Zenon Bruniecki, zasłużony działacz „S” w Kościerzynie, odznaczony za swoją działalność w latach 80. Krzyżem Wolności i Solidarności. – Nigdy nie przypuszczałem, że po 1989 r. będą potrzebne jeszcze tak wielkie demonstracje, aby zmusić władzę do rozmowy ze społeczeństwem.  Zgadzam się z tymi, którzy uważają, że część polityków wywodzących się z „Solidarności” zdradziło Związek, na którego plecach wspięło się ma wyżyny władzy – podsumował smutno Zenon Bruniecki.

Z Regionu Gdańskiego podczas manifestacji widoczni byli pracownicy m.in. z: Centrum Techniki Okrętowej, Cukrowni Malbork, Gościcińskiej Fabryki Mebli Klose, Drobnicy Portu Gdynia, Federal Mogul – Bimet, Hydrobudowy Gdańsk, Muzeum–Parku Etnograficznego we Wdzydzach Kiszewskich, Państwowej Opery Bałtyckiej, OPEC Gdaynia, GPEC Gdańsk, Państwowej Straży Pożarnej w Kościerzynie, Poczty Polskiej, PKP Przewozy Regionalne, PKP Cargo w Gdyni, oświaty i wychowania w Gdańsku, Gdyni, Kościerzynie, Malborku, Tczewie i Wejherowie, Pomorskiej Spółki Gazownictwa, Portu Gdańsk, Polpharny Starogard Gd., Spółdzielni Mleczarskiej Polmlek–Maćkowy, Stoczni Gdańsk, Stoczni Gdynia, Stoczni Remontowej „Nauta”, Starkom Starogard Gd., Stoczni Marynarki Wojennej, Spółdzielni Mieszkaniowej im. Komuny Paryskiej z Gdyni, Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie, Szpitala Specjalistycznego im. św. Wojciecha w Gdańsku, Zakładu Porcelany Stołowej „Lubiana”, a także związkowcy ze wszystkich oddziałów i biur terenowych Regionu Gdańskiego oraz NSZZ „S” Pracowników Cywilnych Policji Województwa Pomorskiego. Dla tej młodej, kilkumiesięcznej organizacji związkowej był to udany pierwszy większy sprawdzian zdolności organizacyjnych.

Dobry przykład dali pracownicy Zarządu Regionu Gdańskiego, którzy niemal w komplecie z zaangażowaniem wzięli udział w proteście.

W rozmowach prowadzonych podczas manifestacji pracownicy z każdej praktycznie grupy zawodowej podawali przykłady lekceważenia pracowników i pogorszenia sytuacji w ich branżach.

– Wszystkie postulaty związkowego protestu są słuszne, ale nas, pracowników sektora budowlanego, najbardziej zbulwersowało niedawne wprowadzenie bardziej elastycznego czasu pracy. Przez to stracimy faktycznie nadgodziny, czyli dużą część naszych wynagrodzeń. Oznaczać to będzie też dużo pracy latem i praktycznie brak wynagrodzenia zimą. Boimy się najbliższych miesięcy, nie wiadomo, czy będziemy mieli za co żyć – powiedział nam Paweł Kąkol z Hydrobudowy Gdańsk.

(ach), zdjęcia: (mk, rk)

Download PDF
Powrót Drukuj stronę