Bugaj: Odrzućcie rady o wyprowadzeniu sztandarów Solidarności. Ta firma jest Polsce potrzebna.

Ryszard Bugaj, ekonomista, jeden z rzeczników społecznej gospodarki rynkowej podczas obrad Komisji Krajowej w historycznej Sali BHP diagnozował, że pracodawcy wykorzystują kryzys ekonomiczny jako pretekst, by ograniczać prawa pracownicze. Wracamy do XIX-wiecznego kapitalizmu, w którym one nie obowiązywały.

- Deregulacja rynku pracy podejmowana jest w interesie pracodawców. Powoli zbliżamy się do XIX-wiecznych reguł – przekonywał Bugaj.

Pracodawcy, dzięki tym ułatwieniom, otrzymają dodatkowe narzędzia ułatwiające uzyskiwanie dochodów, bez konieczności stawiania na innowacyjność. Pracownicy są zdecydowanie słabszą stroną w relacjach z pracodawcą.

Dzieje się tak w stosunku do zatrudnionych na umowy o pracę oraz w drugim segmencie rynku pracy, na którym prawa pracownicze po prostu nie obowiązują, czyli u zatrudnionych na tzw. umowy śmieciowe.

Analizując historię i skutki Sierpnia’80 Ryszard Bugaj omówił dwa fundamenty – polityczny i społeczny narodzin „Solidarności”.

-  Po raz pierwszy został otwarcie zakwestionowany komunizm w Polsce. Po raz pierwszy bunt robotniczy wiązał się z postulatami, które przekraczały horyzont postulatów bytowych. Powiedziano „nie” kierowniczej roli partii w relacjach ze związkiem zawodowym, powiedziano „nie” cenzurze, powiedziano „nie” nomenklaturze – powiedział Bugaj.

Drugą nogą fundamentu był ład społeczny proponowany w porozumieniach z Sierpnia’80.

- To przywiązanie do zasady sprawiedliwości społecznej i wizji państwa, które nie może zostawić obywateli sobie samym, państwa które ma obowiązki wobec obywateli. Państwo nie może wyrzec się odpowiedzialności za sprawy społeczne i stan gospodarki – przypominał profesor.

Ta koncepcja zakończyła się fiaskiem. Po pierwsze doszło do złamania „Solidarności” w 1981 roku bo takie były uwarunkowania geopolityczne.

- Władza jedną ręką podpisywała porozumienia, a drugą zawiązywała spisek by przegonić rebeliantów w dogodnym momencie – mówił Bugaj.

Po drugie koniec lat 80. był czasem umowy z ludźmi starego systemu i zapatrzenia się w neoliberalizm.

Współtwórca transformacji lub, jak mówi Bugaj, egzekutor transformacji dr Leszek Balcerowicz nie skłonił się ku receptom neoliberalnym, w którym nie ma miejsca na opiekuńczość państwa i niwelowanie nierówności w systemie rynkowym, a chciał kapitalizmu, w którym przyzwala się na gwałtownie rosnące nierówności i braku ograniczeń dla tzw. rynku.

Zdaniem Bugaja najważniejsze kwestie to niwelowanie patologii na rynku pracy oraz uporządkowanie systemu emerytalnego, który obarczony jest zbyt dużą dozą niepewności, uzależniając emerytury nie tyle od sytuacji w kraju, co od rynków finansowych. Emerytura proporcjonalna do zgromadzonego kapitału powoduje, że ci, którzy dużo zarabiają z systemu „wyjmą” dużo więcej. Jego zdaniem konieczne jest szukanie nowej formuły kapitalizmu idąc w stronę kapitalizmu opiekuńczego. Bugaj nakłaniał też związkowców do zajęcia się tematyką podatkową w duchu konstytucyjnej zasady sprawiedliwości społecznej, gdyż następuje „spłaszczenie” podatków, z kolei menadżerowie w zakładach pracy podlegają podatkowi liniowemu.  Profesor przestrzegał też przed głosami zachęcającymi do strefy euro. Jednocześnie Bugaj przewiduje wzrost znaczenia związków zawodowych.
- Rządzący chcą prywatyzacji do samego dna. Potrzebny nam jest zwrot ku kapitalizmowi opiekuńczemu. „Solidarność” staje przed szansą zwiększenia swej roli i zmiany obecnej sytuacji umniejszania znaczenia związku. Nie słuchajcie swego pierwszego przewodniczącego i jego rad o wyprowadzeniu sztandarów. Ta firma jest Polsce potrzebna – apelował Bugaj.

ASG

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę