Bije serce Solidarności. Nie damy sobie wydrzeć święta 31 sierpnia!

I znów jak przed laty plac przed bazyliką św. Brygidy wypełniły tłumy. Znów jak w czasach stanu wojennego z setek gardeł wydobył się okrzyk „Solidarność! Solidarność!”.

Związkowcy i kilka tysięcy mieszkańców Gdańska w wypełnionej po brzegi świątyni czciło narodziny pierwszej masowej organizacji niezależnej od systemu totalitarnego. I czciło też kapelana Solidarności, zawsze jej wiernego ks. Prałata Henryka Jankowskiego, którego pomnik został wieczorem odsłonięty na skwerze jego imienia w pobliżu bazyliki. W Gdańsku głównym punktem obchodów rocznicowych była wieczorna msza św. w Bazylice św. Brygidy, rozpoczynająca się o godz. 17. Po niej na placu przy świątyni arcybiskup Sławoj Leszek Głódź, przewodniczący Piotr Duda i Grzegorz Pellowski, cukiernik i przyjaciel prałata odsłonili pomnik ks. prałata Henryka Jankowskiego. Pomnik przywieziono do Gdańska z Kijowa, gdzie był odlewany. Jego autorem jest Giennadij Jerszow, ukraiński artysta mieszkający i tworzący w Polsce.

Na czele komitetu honorowego stał Krzysztof Dośla, przewodniczący gdańskiej „Solidarności”. To on prowadził uroczystość, a głos związku w imieniu zabrał jego przewodniczący Piotr Duda.

- Szczęść Boże! To już 32 lata, a my jak zawsze, jak co roku w sierpniu w wielu miejscach naszego kraju spotykamy się by powiedzieć „dziękujemy” i „pamiętamy” bo mamy taką potrzebę w sercu. Nie dlatego, że taka jest poprawność polityczna. My zawsze pamiętamy o postulatach sierpniowych i przyrzekamy, że będziemy je realizować. To kapelan Solidarności prałat Jankowski 17 sierpnia 1980 roku z kościoła św. Brygidy poszedł do stoczniowców by odprawić mszę świętą. A była to wielka odwaga. On związał się tym dniem na swe życie z Solidarnością. Ideały Solidarności będziemy kontynuowali – zadeklarował Duda.

Nie oszczędził słów gorzkiej refleksji, tym prominentnym politykom, którzy powołując się na idee Solidarności, jak m.in. były jej przewodniczący Lech Wałęsa (składał kwiaty samotnie o godz. 8 rano przed pomnikiem Poległych Stoczniowców), twierdzą, że Solidarność to jakaś „resztka”.

- Wiemy, że nas jest dzisiaj mniej, ale to jest to co najważniejsze w człowieku. To serce Solidarności. Serce, które bije coraz głośniej i mocniej pochylając się nad troskami ludzi pracy, a politycy boja się bicia serca Solidarności. Tego święta nie damy odebrać Solidarności. To ma być święto nie państwowe, nie polityków, ale Polaków, społeczeństwa a nie władzy. Dzisiaj władza świętowała za wysokimi murami, sama, osamotniona – przypomniał Duda.

Mimo deszczu tłumy wytrwały do późnego wieczora na placu.

 

Laudacja wygłoszona na cześć ks. prałata Henryka Jankowskiego

Ekscelencjo Najdostojniejszy Księże Arcybiskupie Metropolito Gdański

Czcigodnie członkowie Komitetu Budowy Pomnika Ks. Prałata Henryka Jankowskiego

Droga Rodzino Księdza Prałata, Czcigodni Kapłani, Szanowni Goście i wszyscy uczestnicy dzisiejszej uroczystości.

Za chwilę uroczyście odsłonimy pomnik Ks. prałata Henryka Jankowskiego, kapelana Solidarności, gdańskiego duszpasterza świata pracy, budowniczego bazyliki św. Brygidy i pierwszego jej powojennego proboszcza. Szanowni Państwo Słowo: „Pomnik” wywodzi się od staropolskiej formy słowa „Pamiętać” – „Pomnieć” i literalnie oznacza miejsce upamiętniające wydarzenie bądź osobę. My poprzez ten monument chcemy, aby pamięć o osobie ks. prałata trwała wiecznie. Przy tej szczególnej okazji pokrótce przypomnijmy osobę ks. prałata, którego postać na trwałe wpisała się w życie powojennego Gdańska i Solidarności. Ks. Henryk Jankowski w 1958 roku ukończył liceum. Następnie wstąpił do seminarium duchownego w Gdańsku-Oliwie. Świecenia kapłańskie otrzymał 21 czerwca 1964 z rąk biskupa Edmunda Nowickiego. Swoje prymicje odprawił w starogardzkim kościele św. Mateusza. W diecezji pracował jako wikariusz w parafii Ducha Świętego w Gdańsku, pracował także w tym mieście w parafii Matki Boskiej Bolesnej i w parafii św. Barbary. Podczas wydarzeń marcowych 1968 roku jako duszpasterz akademicki opiekował się strajkującymi studentami Gdańska i Warszawy. Po dwuletnich staraniach biskupa gdańskiego Wydział ds. Wyznań w Gdańsku wyraził zgodę na nominację ks. Henryka Jankowskiego na proboszcza parafii św. Brygidy. Nominacja miała miejsce w dniu 19 lutego 1970 roku. Rychło przystąpił do odbudowy kościoła. „Kapłaństwo Księdza Prałata Henryka wpisane było w szerszy kontekst doświadczeń narodu, i drogi Kościoła, także tej lokalnej, gdańskiej drogi. Budował z cegieł świętą Brygidę. Należał do generacji kapłańskiej, która pracę w winnicy Pańskiej rozpoczęła w trudnym okresie zniewolenia narodu przez komunistyczny system, ograniczania praw Kościoła i ludzi wierzących. Kościół, na którego czele stał wtedy Sługa Boży Kardynał Stefan Wyszyński, nie dał się zwyciężyć” – tak w homilii pogrzebowej wspominał ks. prałata arcybiskup metropolita gdański.

Dnia 17 sierpnia 1980 Ks. Henryk Jankowski odprawił mszę św. dla strajkujących robotników w Stoczni Gdańskiej. Od tego czasu związany był z „Solidarnością”. Gdy zostało zawarte Porozumienie Gdańskie, władze tworzącego się związku „Solidarność” otrzymały siedzibę w Gdańsku Wrzeszczu. Ksiądz Henryk Jankowski bywał tam codziennie. Udostępnił również władzom związkowym pomieszczenia na plebanii kościoła, szczególnie do spotkań z przedstawicielami central związków zawodowych, dyplomatami oraz zagranicznymi dziennikarzami. Z czasem działacze i doradcy Krajowej Komisji Porozumiewawczej NSZZ „Solidarność” zaczęli uważać, że ks. Henryk Jankowski wywiera zbyt duży wpływ na Wałęsą, jako jego spowiednik. Starali się więc odizolować księdza od Lecha Wałęsy. Jednak ks. Henryk Jankowski z rzadka zabierał głos i starał się wyrażać opinię tylko wtedy, gdy go o to poproszono.

Jego płomienne kazania głoszone w kościele, wspieranie środowisk opozycji, w tym Ruchu Młodej Polski oraz głośne projekty grobów Pańskich, wystawiane w czasie świąt wielkanocnych w kościele św. Brygidy, przyczyniły się do wzmożenia represji i prześladowania oraz stałego nękania ks. Henryka Jankowskiego przez władze. Ponadto otwartość wypowiedzi ks. Henryka Jankowskiego oraz wiara w możliwość porozumienia między władzą a „Solidarnością” przysparzały mu liczne grono zwolenników, ale i wrogów. Ksiądz Henryk Jankowski kierował się wskazaniami Episkopatu Polski, aby w duchu rozmów i negocjacji dojść do społecznego porozumienia. Tę otwartość, skłonność do dyskusji oraz szerokie kontakty władze próbowały wykorzystać poza wiedzą księdza w celu zdobywania informacji o strukturach i działaniach „Solidarności”. Po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku ks. Henryk Jankowski uczestniczył we wszystkich posiedzeniach Komitetu Strajkowego Stoczni Gdańskiej. Dodawał strajkującym odwagi, a oni liczyli się z opiniami księdza. Po złamaniu strajku 16 grudnia roztoczył opiekę nad żoną i dziećmi Lecha Wałęsy. Był też pierwsza osobą, której pozwolono się spotkać z internowanym przywódcą „Solidarności”.

W sytuacji głębokiego kryzysu gospodarczego, niedoboru żywności i leków, dzięki osobistym kontaktom rozwinął szeroką akcje charytatywną. Dary trafiały do rodzin osób internowanych i więzionych z przyczyn politycznych przez rządy PRL-u. W parafii św. Brygidy znajdowali oparcie i schronienie wszyscy ci, którzy mieli jakiś problem z władzą ludową. Parafia i plebania stały się jednym z najważniejszych centrów wspierania podziemnych struktur „Solidarności”. Zapewne dlatego w1982 roku Służba Bezpieczeństwa dokonała nieudanego włamania do plebanii kościoła.

Przez cały okres lat 1981 – 1990 spod kościoła św. Brygidy wychodziły marsze i demonstracje patriotyczne w dniach świat narodowych (3 maja i 11 listopada). 1 maja oraz w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego czy też masakry robotników na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku. Kilkakrotnie w czasie demonstracji milicjanci naruszali sacrum świątyni, starając się wtargnąć do jej wnętrza w pogoni za uczestnikami. Spotykało się to za każdym razem z bardzo ostrą reakcją ze strony ks. Henryka Jankowskiego, nie ograniczająca się jedynie do kierowania pism protestacyjnych do milicji obywatelskiej i PZPR-u, ale również pism z żądaniami wszczęcia dochodzenia przeciwko ZOMO przez prokuraturę. Działalność księdza Henryka Jankowskiego i jego wsparcie dla opozycji stało się legendą. Był to najintensywniejszy w Jego życiu okres działalności na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości. Parafia św. Brygidy stała się wówczas centrum logistycznym oporu w kraju. Tutaj trafiała znaczna część sprzętu poligraficznego i materiałów drukarskich, wydawnictw oraz pomocy przemycanej z zachodu. Po zwolnieniu z internowania przewodniczącego NSZZ „Solidarność” Lecha Wałęsy, plebania kościoła św. Brygidy stała się jego nieformalnym biurem, gdzie aż do 1989 roku przyjmował gości z kraju i zagranicy. Plebania parafii św. Brygidy była ośrodkiem wielkiego wsparcia dla działań podziemnej „Solidarności” oraz nieoficjalnym miejscem spotkań i kontaktów jej przedstawicieli z wysłannikami dyplomacji krajów wolnego świata. Szczególne miejsce zajmowały wśród nich kontakty z Polonią amerykańską oraz innymi środowiskami emigracyjnymi, zapewniającymi wspieranie walki podziemnej „Solidarności” i innych ugrupowań opozycyjnych. Pod koniec lat osiemdziesiątych plebania stanowiła również miejsce spotkań przywódców podziemnej „Solidarności” z politykami oraz ambasadorami państw zachodnich. Podobną rolę pełniła już w latach 1980 – 1981, ale szczególnie w końcu lat osiemdziesiątych stała się ośrodkiem spotkań i rozmów liderów „Solidarności” z zachodnimi politykami. W 1987 roku plebanię kościoła św. Brygidy odwiedzili senator Edward Kennedy i doradca prezydenta USA George’a Busha, prof. Zbigniew Brzeziński oraz premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher.

Od wprowadzenia stanu wojennego propaganda komunistyczna przedstawiała postać ks. Henryka Jankowskiego jako „dyżurnego księdza”, który symbolizował „wrogą działalność kościoła katolickiego, szkodliwą w budowie ustroju socjalistycznego w Polsce”. Rządzący uważali, że głoszone przez niego kazania „podjudzają ludzi pracy” do występowania przeciw władzom partyjnym i państwowym. (Ta krytyka przetrwała dłużej niż do upadku systemu komunistycznego). Zarówno parafianie, jak i środowiska opozycyjne wielokrotnie protestowały przeciwko wypowiedziom rzecznika rządu w sprawie ks. Jankowskiego, lub szkalującym księdza artykułom prasowym.

Kazania proboszcza – i te wygłaszane w rocznice świąt narodowych, tragicznych wydarzeń w historii Polski, jak i te zwykłe – odnosiły się do godności człowieka, poszanowania wartości ludzkiej pracy. Część jego kazań przedrukowywały nawet polskie dzienniki i gazety emigracyjne w USA i Kanadzie. W tym samym roku został aresztowany przez Milicję Obywatelską na 48 godzin. W 1984 roku podano do wiadomości parafian informację o szykanach władz komunistycznych wobec proboszcza parafii św. Brygidy. Należało do nich m.in. wszczęcie śledztwa prokuratorskiego przeciw ks. Henrykowi Jankowskiemu, dotyczącego działań „w celu wywołania niepokoju społecznego”. Jego przyczyną były nie tylko patriotyczne kazania, głoszone co niedzielę,. Księdza oskarżano również o urządzanie szopek bożonarodzeniowych i grobów wielkanocnych o wrogiej wymowie politycznej, udostępnianie pomieszczeń parafialnych na spotkania działaczy opozycyjnych, udzielanie w pomieszczeniach wywiadów i informacji dziennikarzom zachodnim, przyjmowanie dyplomatów państw zachodnich. Do procesu sądowego jednak nigdy nie doszło. W tym czasie był inwigilowany i stale obserwowany przez Służbę Bezpieczeństwa. W 1985 roku straszono księdza Jankowskiego porwaniem i śmiercią. Zgłoszenie tych gróźb do prokuratury nie przyniosło efektu – sprawę umorzono.

We wrześniu 1986 roku w czasie obrad Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu Polski ks. bp Tadeusz Gocłowski rozpoczął starania o wpisanie do programu papieskiej pielgrzymki w Polsce wizyty Jana Pawła II w Gdańsku. Reakcja władz komunistycznych była powściągliwa, ale przychylna projektowi. Jednakże władze obwarowały wydanie zgody paroma warunkami, w tym żądaniem, aby Kuria Biskupia Gdańska zminimalizowała rolę ks. Jankowskiego jako współorganizatora wizyty. Władze podkreślały szkodliwą dla ustroju socjalistycznego działalność ks. Henryka Jankowskiego, który nie tylko udziela moralnego i materialnego wsparcia opozycjonistom, ich rodzinom oraz Lechowi Wałęsie, ale kościół i plac przykościelny przekształcił w teren wiecowania. Naciski wywierane ze strony PZPR na Episkopat Polski uległy nasileniu w marcu 1987 roku i stały się szczególnie widoczne na spotkaniach zespołu przygotowującego wizytę papieską. Władze zażądały wówczas od ks. biskupa Tadeusza Gocłowskiego przeniesienia ks. Henryka Jankowskiego do innej, poza gdańskiej parafii. Ks. biskup odmówił spełnienia tych żądań, zamiast tego – włączył ks. Jankowskiego w skład kościelnego zespołu przygotowującego pielgrzymkę Papieża Jana Pawła II. Powierzono mu odpowiedzialność za dekorację tras przejazdu oraz za funkcjonowanie zespołu łączności z krajowym duszpasterstwem ludzi pracy. Wskutek intryg zainspirowanych przez Służbę Bezpieczeństwa w maju 1987 roku odsunięto ks. Henryka Jankowskiego od prac przy przygotowaniu papieskiej wizyty, jednakże taka izolacja na dłuższy czas nie była możliwa. Jeszcze w maju ks. Henryk Jankowski pokrył koszty (w wysokości 500 tys. zł) wykonania sztandaru duszpasterstwa ludzi pracy, który został zaprezentowany w czasie mszy świętej odprawionej przez Jana Pawła II na gdańskiej Zaspie 12 czerwca 1987 roku. Ponadto ks. Henryk Jankowski przekazał zaproszenia na mszę (do sektora B) czołowym działaczom podziemnych struktur „solidarności”, w tym m.in.: Zbigniewowi Bujakowi, Marianowi Jurczakowi, Stanisławowi Wądołowskiemu, Władysławowi Frasyniukowi, Andrzejowi Słowikowi, Januszowi Pałubickiemu, Grzegorzowi Palce, Tadeuszowi Jedynakowi.

Pod koniec lat osiemdziesiątych plebania kościoła św. Brygidy była już oczywistym dla wszystkich ośrodkiem wielkiego wsparcia dla działań podziemnej „Solidarności” i odbudowy jej struktur. Podczas strajków w 1988 roku na plebanii miała swoją siedzibę Krajowa Komisja Wykonawcza NSZZ „Solidarność”, koordynująca strajki w całym kraju. Proboszcz parafii św. Brygidy wstawiał się za aresztowanymi i sądzonymi działaczami opozycyjnymi, jak np. w sprawie Janusza Onyszkiewicza. Proboszcz kościoła św. Brygidy stał się też jednym z symboli niezależnej opozycji – jego wizerunek pojawił się na znaczkach poczty podziemnej, czy wydawanych na emigracji albumach z pieśniami bardów „Solidarności”.

 

Od 1983 rozpoczął organizowanie wraz z ks. Jerzym Popiełuszką pielgrzymek ludzi pracy na Jasną Górę. Za swoje zasługi ówczesny ordynariusz gdański biskup Lech Kaczmarek mianował go kanonikiem honorowym Kapituły Katedralnej Gdańskiej. W 1990 otrzymał godność prałata i kapelana honorowy Ojca Świętego.

Samodzielnie myślący kapłan, dla którego nie istniał – zatykający innym usta termin – „poprawność polityczna” , stał się z czasem człowiekiem niewygodnym także po zmianach ustrojowych. Swoje zdanie artykułował głośno i w sposób bezkompromisowy. Szedł pod prąd.

Uchwałą RM Gdańska z dnia 24 sierpnia 2000 roku nr XXVI/754/2000 otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Miasta Gdańska. W dniu 17 lutego 2011 roku Rada Miasta uchwałą nr VII/70/11 nadała nazwę księdza Henryka Jankowskiego skwerowi przy ulicach Katarzynki, Stolarskiej, Brygidki i Mniszki, a uchwałą z dnia 24 listopada 2011 roku nr XX/359/11 zaakceptowała wzniesienie pomnika kapelana „Solidarności”.

Za chwilę dokonamy odsłonięcia pomnika tego wybitnego kapłana Ziemi Gdańskiej. Pomnik przedstawia księdza prałata jako człowieka pogodnego, który swoją wewnętrzną siłę czerpie z krzyża Chrystusowego i Ewangelii. Zapamiętaliśmy go bowiem, jako szczególnego kaznodzieję, w którego słowa homilii wsłuchiwały się rzesze wiernych gromadzące się na Mszach świętych w kościele św. Brygidy. Dlatego gdański duszpasterz świata pracy trzyma ręku biblię – znak jego kaznodziejskiej posługi. Ks. prałat wskazuje na krzyż, właściwie na trzy krzyże, symbol gdańskiej drogi do wolności, symbol Solidarności i symbol gdańskiej stoczni. Jako duszpasterz stoczniowców głęboko utożsamiał się z tym znakiem wolności. Trzy gdańskie krzyże wielokrotnie zdobiły kościół św. Brygidy czy to w postaci wystroju kaplic, czy widniejąc na sztandarach obecnych podczas uroczystości. Trzy krzyże zdobią nagrobek jego szofera Zbigniewa Kuchty, który zginął w wypadku samochodowym w niewyjaśnionych do końca okolicznościach.

To połączenie tych dwóch atrybutów w rękach kapelana Solidarności: biblii i krzyża, jakie dokonał artysta rzeźbiarz Giennadij Jerszow ma swoje odzwierciedlenie w homiliach ks. prałata Przy tej szczególnej okazji niech słowa jednej z nich w wygłoszonej latem w 1983 roku wybrzmią jeszcze raz: „Naród musi mieć siłę, która go łączy […] naród ma być boży i przekonany o swoim powołaniu i posłannictwie. I Kościół dobrze czyni jednocząc naród przez krzyż i Ewangelię, przez cierpienie i radość. Natomiast każdy, kto w jakiejkolwiek formie przyczynia się do niszczenia chrześcijaństwa, do popierania działań rozbijających naród, sprzeciwia się jedności narodowej i wyrządza mu najgorszą krzywdę, upadla ten naród, jest zdrajcą narodu”. Niech zatem ten pomnik jednoczy wszystkich, którym na sercu leży miłość ojczyzny, jej pomyślność i wolność.

 ASG

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę