Biało-czerwony marsz przeszedł ulicami Warszawy. To Polska idzie!

„Solidarność” budzi Polskę wraz z ugrupowaniami opozycyjnymi i niezależnymi mediami. Związkowcy z całego kraju przyjechali do stolicy by poprzeć powtarzany do Sierpnia’80 a nie spełniony postulat wolności mediów i upomnieć się o godność ludzi pracy, przeciwko wydłużeniu wieku emerytalnego, lekceważeniu postulatów pracowniczych, podnoszeniu podatków i polityki antyrodzinnej rządu oraz dyskryminacji TV Trwam. W sobotę ponad sto pięćdziesiąt tysięcy osób przeszło ulicami Warszawy w Marszu „Obudź się Polsko”. Gdy czoło pochodu dotarło na Plac Zamkowy, jego ariergarda nie wyruszył jeszcze z Placu Trzech Krzyży. Cała, czterokilometrowa trasa była biało-czerwona. NSZZ „Solidarność” wystawiła 30-tysięczną reprezentację. Mogło być lepiej, ale i tak związek był bardzo widoczny.

Od lat każą nam zaciskać pasa, ale my mamy dość, dlatego czas na zmiany. Jesteśmy tu dzisiaj, by walczyć o tych, którzy nie potrafią dać sobie rady w życiu. Nie pozwolimy na to, by ktoś mówił, że postulaty Sierpnia’80 to relikt przeszłości. Te postulaty będziemy realizowaćŻyjemy w kraju, w którym musimy walczyć o miejsce dla krzyża w miejscu publicznym, w którym ludzi Solidarności nie wpuszcza się do Sejmu i Senatu, a nie wpuszczają ci, którym Solidarność utorowała tam drogę – mówił w Warszawie lider związku Piotr Duda.

O moralne odrodzenie

Od rana do stolicy zjeżdżały niczym w marszu gwiaździstym autokary z uczestnikami marszu. Niektórzy byli w podróży dziesięć godzin. Jednak nie było widać po nich zmęczenia. Manifestację rozpoczął koncertem patriotyczny na Placu Trzech Krzyży. Tuż po nim zebrani, a było ich na Placu sto pięćdziesiąt tysięcy, powierzyli wszystkie sprawy Ojczyzny w modlitwie różańcowej. Ciągle napływali kolejni manifestanci. Podczas Eucharystii, której przewodniczył ks. Walenty Królak, proboszcz parafii św. Augustyna w Warszawie kapłan powiedział:

 –  Razem z Wami jest obecna ogromna ilość problemów i spraw trudnych, ale przychodzimy aby je Bogu powierzyć. I tak przeżywajmy Eucharystię, która nawiązuje do tradycji Mszy Świętych za Ojczyznę, które celebrował przed laty bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Dzisiaj są inne czasy, inne problemy, ale na pewno nie mniejsze potrzebujemy znowu przyzywać Boga; byśmy umieli duchowo i moralnie się odrodzić. Bo widzimy, że demokracja bez Boga ma w sobie coś demonicznego.  Znacie wszystkie próby oderwania człowieka od Boga. Ta codzienna walka z przykazaniami Boga: nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij. Ile postaw odrzuca praktycznie te przykazania, jaka jest walka ze świętością, jednością rodziny. Jakie jest spustoszenie w umysłach młodego pokolenia, czy też atak na poczęte życie. Jak również długo czekamy na wyjaśnienie prawdy o Smoleńsku. Jak długo niewyjaśniane są różne afery, których ofiarami jest tyle ludzi. Ta walka trwa, ale wszystko możemy zwyciężyć z Chrystusem, Jego łaską i Jego mocą. Dlatego o tym pamiętajmy, abyśmy w walce z demonem, potężnym smokiem, nie byli sami, a Chrystus żeby nam w tej walce towarzyszył.

Na zakończenie Mszy Świętej głos zabrał ojciec Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia Maryja i przypomniał słowa Ojca Świętego “Solidarność to zawsze jeden z drugim, nigdy jeden przeciw drugiemu”.

-– Solidarność to zawsze jeden z drugim, nigdy jeden przeciw drugiemu. Niech sobie o tym przypomną ci, którzy wyszli z Solidarności, także w naszych czasach: jeden z drugim, w doli i nie doli, nigdy jeden przeciw drugiemu. Bogu niech będą dzięki za każdego, za tę solidarność, to jest miłość do prawdy, troskę o każdego człowieka, o jego godność, rozwój aż do osiągnięcia chwalebnego celu – podkreślił kapłan.
Prawo do informacji, prawo do prawdy,  do wzajemnej komunikacji– to prawo do wolności, to prawo do mediów.

Prawo do wolności słowa

 –Potrzeba dobrej informacji wszędzie : w nauce, rodzinie, polityce w mediach. Trzeba szukać prawdy u źródła, a nie z plotek czy z mediów mętnego nurtu, które manipulują umysłami. Potrzeba mediów, które jednoczą, które prowadzą do dialogu do pokoju! Zadaniem ludzi mediów jak uczył Jan Paweł II jest pełnić świętą misję, służbie prawdzie i dobru, jednoczeniu ludzi i postępowi ludzkości poprzez przekazywanie wartości kulturowych, duchowych, chrześcijańskich, uniwersalno– humanistycznych. Nie takich jak w Smoleńsku. To ciągle dzikie judzenie – powiedział o. Tadeusz Rydzyk.

 Czy po 32 latach od powstania NSZZ Solidarność, dziś nie znaleźliśmy się w tym samym miejscu? A może w pewnym sensie jeszcze bardziej się cofnęliśmy. Dziś upominamy się, a jest nas tysiące ludzi, idących przez całą Polskę i są tu w Warszawie. 96 % katolików nie ma jednego miejsca na multipleksie dla Tv Trwam. Gdzie my jesteśmy, wszystko jest dawane stronie liberalno – lewicowej. Wszystko dawane jest stronie liberalno – lewicowej. Wszystko jest zagarniane! Tak jak własność jest zagarniana, jak robotnicy nie uwłaszczeni. Wszystko rozkradzione i dalej rozkradane. Jeden wielki Amber Gold! wołał o. Tadeusz Rydzyk.

Dziennikarz, to jest sługa prawdy. Kto nie jest sługą prawdy jest najemnikiem. Tych najemników jest wielu, w tzw. mediach, nie głównego nurtu, bo główny nurt, to prawda, nie siła, nie ilość. Prawda – to jest główny nurt – grzmiał kapłan.

Dyrektor i twórca mediów katolickich z Torunia mówił też o Solidarności.

– I stało się – Polacy poczuli się znów narodem! I stała się solidarność, którą Jan Paweł II dodał do podstawowych cnót chrześcijańskich. Dziękujemy Panu Bogu – Chrystusowi i Duchowi Świętemu za cnotę i ducha solidarności, która mimo walki złego z nią, żyje, objawia się ciągle i jest tutaj. Dziękujemy tym, którzy solidarność przekładają na życie i w jej imię się organizują dla dobra wszystkich ludzi – mówił o idei Solidarności o. Rydzyk.

Wspomniał też we wzruszającej mowie Annę Walentynowicz:

– A wczoraj odbył się drugi pogrzeb Anny Walentynowicz – Anny Solidarność! Urodzona na Wołyniu w wielkie święto religijno – patriotyczne 15 sierpnia. 1929 rok. Miała dziesięć lat jak jej Ojciec zginał od Niemców. Krótko później umiera mama. Anna Sierota. Powiedziała później „byłam nikim, teraz jestem robotnicą”! Mówiła – w dzieciństwie w domu rodzinnym umiałam się modlić i chodziłam do kościoła. Potem u obcych ludzi, zapomniałam chyba, że istnieje Bóg. Katorżnicza praca w dzień powszedni i w niedzielę, brak jakiegokolwiek kontaktu z innymi ludźmi – czy można się dziwić, ze żyłam obok wiary? A potem weszłam do kościoła, długa rozmowa z księdzem, powiedział: nie martw się, poniosłaś wiele ofiar. Do takich jak ty Matka Boża biegnie w jednym pantofelku! Namawiali ją, żeby wstąpiła do partii odpowiadała: „ W Boga wierzę”. Jest wielu takich, którzy postawili w Polsce na Boga, pokazujących jak słupy ogniste drogą w tych mętnych nurtach i będzie więcej. Bo kto z Bogiem któż przeciwko niemu? – gdy słowa te padły wśród wiele osób wzruszenie chwyciło za gardło.

Pod koniec Eucharystii  odczytano apel Nigela Faragea, przewodniczącego frakcji Europa Wolności i Demokracji w Parlamencie Europejskim. Polityk zaprotestował przeciwko dyskryminacyjnemu traktowaniu TV Trwam.

Pragnę mocno zaprotestować przeciwko dyskryminującemu i represyjnemu traktowaniu Telewizji Trwam przez polski rząd oraz wyrazić moje pełne poparcie dla Ojca Tadeusza Rydzyka i Jego walki o wolność mediów w Polsce. Decyzja o wykluczeniu Telewizji Trwam przez KRRiT pomimo wielomilionowej widowni, wieloletniego doświadczenia oraz znakomitej kondycji finansowej, powoduje powstanie istotnym pytań o generalnie wolność mediów w Polsce – to słowa Nigela Faragea.

Plac Zamkowy

Po Mszy św. uczestnicy marszu przeszli na Plac Zamkowy. Motocykliści z Rajdu Katyńskiego „pozdrowili” prezydenta Komorowskiego pod Pałacem Prezydenckim. Głośno trąbiąc i robiąc  hałas silnikami motorów.
Na Placu Zamkowym  przemówienia wygłosili Jarosław Kaczyński – były premier, lider PiS, Piotr Duda – przewodniczący NSZZ „Solidarność” i red. Wojciech Reszczyński – przedstawiciel niezależnych dziennikarzy.

– Jarosław!, Jarosław! – gromkie okrzyki przywitały Prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na Placu Zamkowym.  

 – Dziś w naszej ojczyźnie jedni mają prawa, a inni mają obowiązki – powiedział na wstępie Kaczyński i dodał, że premier Donald Tusk znowu wystąpi i będzie przedstawiał siebie jako „przywódcę na trudne czasy”.

 – Chcecie takiego przywódcy? – zapytał Kaczyński. 

 – Nie! – odpowiedzieli zgromadzeni.

– Polska ma wystarczające siły, żeby nas szanowano, żeby z nami się liczono. Musimy się zmobilizować, by odnieść ostateczne zwycięstwo – wołał prezes PiS.    

– Żeby zwyciężyć, potrzeba wielkiego wysiłku związanego z codziennością, ale tego związanego z momentami decyzji, z wyborami. Nie możemy pozwolić się oszukać, bo już nas oszukiwano. Nie możemy pozwolić się oszukać, musimy się zmobilizować. Musimy pamiętać, że w tym czasie w którym żyjemy, wiele od nas zależy. Że pewne prawa mamy, że mogliśmy się tutaj zgromadzić i że z tych praw korzystając, możemy zmienić Polskę. Możemy doprowadzić do tego, że to dzisiejsze zwycięstwo – etapowe – będzie zwycięstwem ostatecznym – kontynuował lider opozycji.

 – Mamy jedno – mamy siłę. Te ogromne tłumy to jest siła. To znaczy, że Polska się przebudziła i coraz to nowe grupy, coraz więcej Polaków będzie się budziło. Przebrała się miarka, przebrała się miara zła, którą mamy w Polsce. My Polacy, polscy patrioci mówimy: NIE tym, którzy odmawiają nam praw, bo odmowa prawa do nadawania na multipleksie Telewizji Trwam to nie jest odmowa dla jednej telewizji, to odmowa dla pluralizmu, prawdy, podstawowego prawa demokracji – te słowa zgromadzeni przerwali po raz kolejny oklaskami i dźwiękami trąbek..

–  Bez tego prawa możemy być każdego dnia oszukiwani, każdego dnia manipulowani. Nie wolno się na to godzić, bo to zawsze prowadzi do zła, do wielkiego zła, a temu złu na imię eksploatacja. Polacy są dzisiaj eksploatowani przez tych, którzy mają przewagę, którzy mogą manipulować, tych którzy nie uznają równości praw, żadnych praw nie uznają. Demokracja staje się pozorem, fikcją. Nie chcemy fikcji, chcemy demokracji. Chcemy prawa do prawdy, dlatego chcemy Telewizji Trwam! – apelował Kaczyński.

Czas na zmiany. Solidarność je poprze

Po liderze PiS Piotr Duda przywitał zgromadzonych „Szczęść Boże!

Jesteśmy tu dziś z solidarności dla telewizji Trwam. Jednym z postulatów w sierpniu 1980 r. był dostęp do wolnych mediów. Nie pozwolimy na to, by ktoś mówił, że postulaty Sierpnia’80 to relikt przeszłości. Te postulaty będziemy realizować – zapewnił Duda i przypomniał, że do realizacji są jeszcze inne postulaty Solidarności, że związkowcy zebrali ponad 2 mln podpisów o referendum w sprawie wieku emerytalnego.

– Ale rządzący mówią: Nie, nie będziemy z wami rozmawiać. Ale my nie odpuszczamy, złożyliśmy skargę do Trybunału Konstytucyjnego i mamy nadzieję, że po zmianie władzy ta ustawa trafi tam, gdzie jej miejsce, czyli do kosza – mówił Duda.

Kolejna sprawa to umowy śmieciowe, głównie  dotykające młodych ludzi, którzy pracują, a nie odkładając składek na emeryturę.

– Jesteśmy po to, by wstawić się za tymi ludźmi, którzy pracują, ale są ludźmi ubogimi Duda przypomniał też, że Solidarność zebrała podpisy pod projektem ustawy o podwyższeniu płacy minimalnej, ale leży on w Sejmie. .

– I co? I nic – mówił Duda.

– Dlatego czas na zmiany!  

W odpowiedzi ludzie skandowali:

– Czas na zmiany! Czas na zmiany! 

– Skoro rząd Tuska powiedział nam, że nasze miejsce jest na ulicy, to my tę pałeczkę przejmujemy i jesteśmy na ulicy – wołał na Placu Zamkowym przewodniczący „Solidarności”.   

Obecna władza powinna jak najszybciej odejść, bo rząd Donalda Tuska jest przeciwko społeczeństwu. Solidarność to nie jest związek lewicowy ani prawicowy, jest to związek chrześcijańsko-pracowniczy. Nie będziemy wasalem żadnej partii, ale będziemy współpracować dla dobra Polski – zadeklarował Piotr Duda.

Z setkami tysięcy osób w Warszawie solidaryzowała się Polonia w wielu miejscach na świecie.

ASG

Przeczytaj też…>>

Obejrzyj galerię zdjęć…>>

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę