„Bez strachu, ale z rozwagą” – nowy sztandar „S” w Remontowa Shipbuilding

„Bez strachu, ale z rozwagą” – to hasło oraz lwy gdańskie widnieją na nowym sztandarze Komisji Międzyzakładowej NSZZ „Solidarność” Stoczni Remontowa Shipbuilding. Sztandar poświęcił 11 listopada podczas uroczystej mszy św. w Bazylice Mariackiej w Gdańsku ks. bp Wiesław Szlachetka.

sztandar_rem_shipbuilding

Stocznia Remontowa Shipbuilding S.A., dawniej Stocznia Północna S.A. (wcześniej nosząca imię Bohaterów Westerplatte) obecną nazwę uzyskała w 2011 r. w wyniku konsolidacji Grupy Remontowa. Aż do wczoraj „Solidarności” tamtejszej komisji towarzyszył sztandar Stoczni Północnej,  poświęcony przez biskupa Lecha Kaczmarka 14 sierpnia 1981 r., w pierwszą rocznicę strajków Sierpnia `80.

Dziękując za poświęcenie nowego sztandaru Krzysztof Żmuda, przewodniczący KM NSZZ „S” Stoczni Remontowa Shipbuilding powiedział:

– Zapewniam, że pod sztandarem niosącym imię Stocznia Północna im. Bohaterów Westerplatte, dochowaliśmy przysięgi złożonej w tamtych latach przed Bogiem i członkami „Solidarności”. Na nowym sztandarze umieściliśmy gdańskie lwy oraz hasło „Bez strachu, ale z rozwagą”. Hasło to od roku 1980 przyświeca nam w realizowaniu zadań związkowych. Uroczyste poświęcenie sztandaru w 96. rocznicę odzyskania niepodległości przez najjaśniejszą Rzeczpospolitą jest dla nas wyzwaniem do kontynuowania działalności związkowej, a przysięga z 1980 roku jest dla nas nadal obowiązująca.

Nowy proporzec podobnie jak poprzedni zawiera wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej. Z drugiej strony widnieje nazwa firmy, duży napis „Solidarność” oraz charakterystyczny wizerunek lwów, takich samych jak w logotypie Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”.

zola

Historia sztandaru NSZZ ,,Solidarność” Stoczni Północnej

Relacja Andrzeja Adamczyka:

Dokładnie nie wiadomo, w jakich okolicznościach powstał sztandar. 17 lutego 1981 r. podczas Plenum Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” omawiano sprawę utworzenia sztandaru. Na jednej ze stron, podobnie jak na innych sztandarach „S”, miała widnieć podobizna Matki Boskiej Częstochowskiej Królowej Polski. O tym, co miało znaleźć się na drugiej miał zdecydować wynik konkursu. Jako termin wykonania przyjęto datę 28 lutego 1981 r. Niestety Komisja Zakładowa nie zaakceptowała pozytywnie żadnego z nadesłanych projektów. Wobec powyższego na Plenum KZ 26 maja 1981 r. przyjęto wniosek o przekazanie wykonania projektu graficznego sztandaru Liceum Sztuk Plastycznych w Gdyni Orłowie. Projekty miały być wykonane do połowy czerwca 1981 r.

Znacząca rolę przy pracach nad sztandarem odegrał Bogusław Gołąb, jego pomysłem jest m.in. umieszczenie na sztandarze znaku Stoczni Północnej z okresu przed unifikacją Zjednoczenia Przemysłu Okrętowego. Poświęcenie sztandaru odbyło się 14 sierpnia 1981 r. w pierwszą rocznicę strajku. Gwoździe przybijali przedstawiciele wydziałów, jak również dyrektor stoczni oraz ks. kanonik Henryk Jankowski . Sztandar wykonany został w pracowni siostry ks. Jankowskiego w Starogardzie Gdańskim. Po ceremonii przybijania gwoździ pochodem przeszliśmy na plac pod Pomnikiem, gdzie na uroczystej mszy św. pod przewodnictwem ks. bp. Lecha Kaczmarka sztandar został poświęcony. Razem z naszym poświęcone zostały sztandary: Gdańskiej Stoczni Remontowej, Przedsiębiorstwa Robót Kolejowych nr 12 w Gdańsku i Koła Kombatantów przy ZR Solidarności Gdańskiej. Po wprowadzeniu stanu wojennego w nocy z 14 na 15 grudnia 1981 r., przed opuszczeniem zakładu po ultimatum komisarza Marchewki, sztandar wyniósł z pokoju Komisji Zakładowej Gerard Lidzbarski i przyniósł go do Andrzeja Adamczyka na wydział K1, który schował go za szafę w swoim pokoju służbowym. Tam przeleżał jakiś czas. W styczniu lub lutym 1982 r. Roman Wyżlic wyniósł go ze stoczni i przekazał Janowi Wójcikowi. Ten z kolei po aresztowaniu Romana Wyżlica i Andrzeja Adamczyka przekazał go do swoich znajomych, a następnie ukrył go w swoim domu. Sztandar ponownie ujrzał światło dzienne po Okrągłym Stole wraz z decyzją o rozwiązaniu się Stoczniowego Komitetu Robotniczego.

Relacja Jana Wójcika:

Po wprowadzeniu stanu wojennego sztandar „Solidarności” był poszukiwany przez najwierniejszych synów PZPR, a stoczniowcy potrafili ukryć go skutecznie i przechować przez cały okres panowania WRON. Sztandar przechowywało wielu ludzi „Solidarności” i w wielu miejscach. Moje miejsce i czas w tym łańcuchu opiekunów sztandaru to okres od przejęcia go na terenie Stoczni od Romka Wyżlica do przekazania legalnym już władzom Solidarności w 1989 roku. Romek Wyżlic przyszedł do mnie ze sztandarem w umówionym czasie i miał przygotowany transport. „Syrenka” czekała z kierowcą w milicyjnym mundurze. Owinięty sztandarem i ubrany w moleskin przeszedłem z Romkiem przez bramę na Holmie i wsiedliśmy do czekającej na nas „syrenki”. Mundur milicyjny kierowcy zapewnił spokojny przejazd do mojego domu na Żabiance. Drzewce były wynoszone oddzielnie po kawałku i w różnym czasie. Sztandar przebywał w naszym domu przy ul. Gdyńskiej do momentu, kiedy z materiałem przygotowanym do druku w stoczniowych „Wiadomościach” udałem się do mieszkania Romana Wyżlica, a tam już byli ubecy, zatrzymali mnie i zabrali na przesłuchanie na ul. Świerczewskiego. Przesłuchanie prowadził kpt. Olszewski w towarzystwie młodego ubeka, którego kilka dni później spotkałem przed kościołem św. Brygidy z orłem w klapie w grupie jemu podobnych, którzy prowokowali uczestników uroczystości do demonstracji. Demonstranci zostali pobici, przetrzymywani i sądzeni, między innymi nasz kolega Henryk Kalinowski. Kiedy byłem przesłuchiwany, Ela Wyżlic powiadomiła moją żonę o zaistniałej sytuacji i możliwości rewizji w naszym domu, a tym samym o zagrożeniu dla sztandaru. Wtedy sztandarem zaopiekowała się nasza koleżanka Bożena Mędrzycka, członkini „Solidarności” na Politechnice Gdańskiej (dzisiaj profesor na  Wydziale Chemii). Wkrótce również na Politechnice UB dokonywał przesłuchań i aresztowań członków „Solidarności”. Mogło to także dotyczyć aktualnej opiekunki sztandaru, więc przekazany został kolejnej zaufanej osobie dr Krystynie Gazda. Kiedy zagrożenie ze strony UB nieco zmalało, sztandar wrócił do mojego domu i pozostał do czasu przekazania go stoczniowcom. Drzewce zostało przechowane przez mojego nieżyjącego już przyjaciela inż. Olgierda Sankowskiego w jego domu w Osowie. Po ponownym zarejestrowaniu NSZZ „Solidarność” sztandar przekazałem w całości legalnej już „Solidarności” Stoczni Północnej poprzez Andrzeja Adamczyka i Romana Wyżlica.

Download PDF
Powrót Drukuj stronę