Bez odpowiedzialności – Norymberga niedokonana

W poniedziałek TVP1 wyemitowała genialny spektakl „Norymberga”. Dla tych, którzy starają się zrozumieć fenomen zła i uwikłania czasów PRL, mających wpływ na tzw. lata transformacji, to lektura obowiązkowa. Dzisiaj kombatanci mają 400 złotych miesięcznego dodatku. A apologetom dawnego systemu i tym, szczodrze sięgającym po ludzi wówczas aktywnych w aparacie represji i propagandy, warto zadedykować zdanie: „wyobraź sobie aukcję, na której sprzedaje się obrazy Adolfa Hitlera…”.

Spektakl pokazuje, że nie wszystko co czarne jest czarne a co białe – białe… Warto czasem zadumać się nad urokiem coniunctivu. Trudno, nim pochylimy się nad „Norymbergą” Krzystka uwolnić się od wspomnienia symbolicznej dla tzw. przemian końca lat 80., sceny.

W suterenie stołecznego gmachu przy ul. Rakowieckiej 2b, podczas libacji w stołówce MSW, zamroczonego alkoholem esbeka koledzy wynoszą na ramionach, rycząc „Janek Wiśniewski padłu”. Ci ludzie pozostali graczami w wolnej RP.

I jeszcze jedna scena. Jakże aktualna. Funkcjonariusz SB Franz Maurer staje przed komisją weryfikacyjną. Ta składa się też z ludzi dawnego systemu, w tym – jej przewodniczący.

Oto jej zapis:

Wencel (Zapasiewicz): Czy pan był świadkiem zajścia, kiedy to porucznik Żwirski użył broni palnej przeciwko jednemu z nowych oficerów, na wysypisku miejskim?
Franz (Linda): Nic mi o tym nie wiadomo. Spytajcie Ola, on będzie wiedział najlepiej, kogo ostatnio zabił…
Wencel: Pan mi nie udziela rad! To pan stoi przed Komisją, a nie ja.
Franz: Czasy się zmieniają, ale pan zawsze jest w Komisjach…
Czy ta scena mówi nam coś?

Wspomnienie stanu wojennego, schyłku PRL, rozrachunku, przywołuje obraz ze spektaklu „Norymberga” w reż. Waldemara  Krzystka z fenomenalnym, jak zwykle, Januszem Gajosem, grającym oficera Zarządu II Sztabu Generalnego MON płk. Kołodzieja. Chce się wyspowiadać przed dziennikarką Hanną, graną przez Dominikę Ostałowską i oczyścić sumienie z pewnej sprawy – z zaszczucia jej ojca, oficera wojsk pancernych, majora Wiznera, ofiary kontrwywiadu PRL mówi:

 – Wizner zdradził, przeszedł na stronę wroga w warunkach bojowych… Zjadł obiad. 14 grudnia 1981 roku, drugiego dnia stanu wojennego, wszedł z czołgistami na teren Stoczni Gdańskiej i razem ze strajkującymi zjedli obiad i dał oficerskie słowo, że czołgi nie zaatakują stoczni. Po raz pierwszy oficer stanął po stronie tych, których przysięgał bronić – opowiada córce Wiznera jego prześladowca płk. Kołodziej, który zrobił z kolego oficera łajdaka i agenta GRU i doprowadził go do samobójstwa.

Gdybyż któryś z pułkowników Kołodziejów zechciał mówić? Pytaliśmy o to dekadę wcześniej. A jak przedstawił to spektakl „Norymberga”?

- To był nieszczęśliwy wypadek na polowaniu… Ich jest z roku na rok coraz mniej, starej gwardii. Norymbergi się komuś zachciało – mówi żona pułkownika po… jego tajemniczej „przypadkowej” śmierci, na polowaniu.

- Sąsiedzi warszawiacy. Wspólnota mieszkaniowa dba o to by nie było przypadkowych osób. Musimy sobie pomagać – mówi wdowa po pułkowniku WSW proponując sprzedaż mieszkania dziennikarce tuż przed jej wyjazdem na staż do CNN.

Pułkownik Kołodziej był w latach 50-tych represjonowany, Miał zerwane paznokcie. Oficer, który go zwerbował pytał, czy chce się jeszcze przydać. Po latach chciał Norymbergi dla władzy ludowej.

Wcześniej brał udział w operacji „Dunaj”, w operacji Układu Warszawskiego przeciw socjalistycznej Czechosłowacji. Podczas tłumienia Praskiej Wiosny, przez ponad pół miliona żołnierzy Układu, od sierpnia 1968 roku do końca 1968 roku zginęło 108 Czechów i Słowaków. Tylu, ilu zginęło Polaków podczas obowiązywania dekretu  o stanie wojennym w latach 1981-85, a których śmierć miała wyjaśnić tzw. komisja Rokity.

Janusz Gajos, grając emerytowanego pułkownika, po raz kolejny znakomicie wykreował postać śledczego. W „Przesłuchaniu” Ryszarda Bugajskiego zagrał oficera MBP, a w  „Psach” Władysława Pasikowskiego, majora SB Grossa z Lublina, po spotkaniu z którym ludzie „nigdy nie wypływali”.

- Proszę bardzo! Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski! Jakiego odrodzenia, jakiej Polski? Złoty Krzyż Zasługi. Brązowy. Srebrny mi się gdzieś zapodział. O, medal dwudziestopięciolecia PRL, za Marzec i za Czechosłowację, medal Trzydziestolecia, za Grudzień, medal Czterdziestolecia. A to za pani ojca: Krzyż Grunwaldu. Co ja z Krzyżakami walczyłem? Chce pani coś z tego złomu? – pyta w „Norymberdze” dziennikarkę płk. Kołodziej (Gajos).

W latach 80. marzeniem wielu był wyjazd za granicę. Niektórzy z działaczy Solidarności dostawali paszport w jedną stronę. Inni uciekali. Do nieba było „300 mil”.  Maciej Dejczer tak zatytułował swój film oparty na prawdziwej historii. O emigracji przymusowej traktował też obraz „Ostatni prom” Krzystka, rozgrywający się świtem 13 grudnia 1981 r.  Jest też „Śmierć jak kromka chleba” według Kazimierza Kutza. Film o śmierci górników, ludzi ciężkiej pracy, zastrzelonych przez specpluton MO w Katowicach. Czas najwyższy na poważną, czyli naukową, pracę (monografię) o historii najnowszej…

Artur S. Górski

Download PDF
Powrót Drukuj stronę