Beata Szydło odchodzi, wchodzi Mateusz Morawiecki

Beata Szydło złożyła w czwartek wieczorem rezygnację ze stanowiska premiera. Jednak nie oznacza to powołania nowego składu rządu. To nastąpi najpewniej w ciągu miesiąca i to wicepremier Mateusz Morawiecki zostanie premierem. O nim mówiło się jako o tym, który zastąpi na tym stanowisku Beatę Szydło. Może to oznaczać, iż prezes Jarosław Kaczyński w ten sposób wskazał, kto ma przejąć po nim schedę w PiS za kilka lat. To on wyznaczył miejsca na politycznej szachownicy obozu władzy.

morawiecki2

Gdańsk, 1 marca 2017 r. fot. Wojciech Milewski

 

Beata Szydło, która w czwartek 7 grudnia br, wieczorem złożyła rezygnację podczas Komitetu Politycznego PiS, jest popularna wśród elektoratu PiS. Wyborcy tej partii zapewne jednak przyjmą jej rezygnację do wiadomości.

Nie wiadomo jednak co było powodem zmiany na szczytach rządu. Na te pytanie nie potrafił odpowiedzieć żaden z posłów i senatorów PIS przepytywanych przez dziennikarzy. Dlaczego obóz władzy zdecydował się na ten krok jest niejasne. Co dość kuriozalne: tego samego dnia odejścia Beaty Szydło chciała PO, zgłaszając wotum nieufności i jej macierzysty obóz polityczny. Rano Beata Szydło pytała z trybuny sejmowej „za co chcecie mnie odwołać?”. Dokonań premier Szydło i jej rządu z sejmowej trybuny bronił Marcin Horała, gdyński poseł PiS, który wyrasta na jednego z czołowych frontmanów PiS.

Na decyzję prezesa Kaczyńskiego i partyjnego gremium wpłynęło tak sytuacja polityczna, jak i międzynarodowa. Zapewne nie bez znaczenia są też finanse, czyli unijne pieniądze oraz kwestia konsumpcji dobrej zmiany przez obywateli, brak panowania nad niektórymi ministrami w rządzie, relacje z prezydentem RP Andrzejem Dudą, postawienie na gospodarkę w drugiej odsłonie kadencji. I postawienie na obłaskawienie „klasy średniej”.

Pakiet socjalny, realizowany przez PiS, zgodnie z zapowiedziami przedwyborczymi i programem wyborczym partii, teraz potrzebuje naoliwienia. Machina gospodarcza musi pracować by sfinansować wydatki socjalne.

Teraz zanosi się na porządkowanie spraw wewnątrz rządu. Pozycja Zbigniewa Ziobry, który ma złe relacje z Morawieckim przez konflikt o obsadę stanowisk i Antoniego Macierewicza jest zagrożona. Podobnie jak ich nominatów w spółkach, np. w PZU i instytucjach państwa.

Przypomnijmy, że dymisję rządu składa premier na ręce prezydenta RP, co oznacza też dymisję całego rządu. Zatem do końca grudnia br. będzie sytuacja zawieszenia, nim zostanie sformowany i skompletowany rząd najpewniej właśnie Mateusza Morawieckiego.

Kim jest Mateusz Morawiecki?

1 marca br. Mateusz Morawiecki na spotkaniu w Gdańsku z członkami Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” poruszył szereg tez swojego projektu.  

Transfer społeczny
Solidarność traktujemy nie tylko jako słowo pełne treści i zasług historycznych, ale również jako zobowiązanie, które wiąże się z budową lepszych mechanizmów funkcjonowania gospodarczego.

Wspólne państwo
Sukcesy i porażki były charakterystyczne dla pewnego sposobu patrzenia na gospodarkę, dla spojrzenia w odizolowany sposób na pracowników, pracodawców, na państwo. Podczas gdy państwo jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli.

My pracodawcy, my pracownicy, my administracja publiczna, my związki zawodowe, mamy podchodzić do naszych zadań w sposób spójny. Dużo czasu zmarnowaliśmy: II wojna światowa komunizm, a potem wiele zmarnowanych lat w III RP.

Kiedy patrzymy na rzeczywistość wokół nas zdajemy sobie sprawę, że wchodzimy w  kolejną fazę rewolucji przemysłowej.  Poprzednia rewolucja przemysłowa, wiek elektryczności, doprowadził do wielkiego kryzysu na skutek gwałtownego podniesienia wydajności pracy w rolnictwie. Dzisiaj mamy do czynienia z podobnym zjawiskiem w wytwórczości wyrobów przemysłowych i usług zaawansowanych.

To jest zjawisko globalne: wypieranie pracy przez wzrost zastosowań technicznych w różnych procesach technologicznych.

Kapitał
Gdy wzrost dochodów z kapitału przekracza wzrost gospodarczy i wzrost PKB na stępuje coraz większe rozwarstwienie. To jest trend widoczny w USA, w Europie zachodniej.

Najwyżej zaawansowane kraje znajdują wyjście z tej pułapki, szukając szansy cywilizacyjnej. Kapitał jest zamieniany na technologię. Automatyzacja, cyfryzacja, informatyzacja to jest kapitał zamieniony na formy przyspieszenia i ułatwienia produkcji.

Z tym trendem nie wygramy bez innego podejścia do opodatkowania i procesów produkcyjnych oraz do pracy. Praca, jako wartość i sens życia, będzie się zmieniała. Naukowcy z Oxfordu opracowali raport, z którego wynika, że przez najbliższe 15 lat zniknie ponad 45 procent zawodów.
Rządy więc muszą wejść w dialog z pracownikami i pracodawcami, którzy transformują gospodarkę poprzez kapitał, Nie może być tak, że kapitał uzyskuje coraz większe wartości i dodatkowo jeszcze ucieka do rajów podatkowych. Nasz rząd walczy z rajami podatkowymi od pierwszego dnia.
Nie wygramy z trendami światowymi: z demografią, bo zmieniamy się pod tym względem gwałtownie, stąd też próba zmiany poprzez 500+.

Wprowadziliśmy opodatkowanie umów cywilnoprawnych, klauzule społeczne do zamówień publicznych, które zmieniają nastawienie pracodawców do sposobów zatrudniania.

Zmieniamy zasady poboru podatków. Musimy znaleźć sposób na zmiany technologiczne poprzez uwaga – opodatkowanie robotów, które za nas pracują, byśmy mieli pieniądze na utrzymanie szkół, szpitali, dróg, ludzi, którzy pracy nie mają. Nazywam to modelem gospodarczym przyszłości.

Koniec wyprzedaży
Model gospodarczy, w którym dzisiaj jesteśmy, zmieniamy dla dobra pracowników. W III RP część osób odniosła sukces. To nie był kraj w totalnej ruinie. Ale porównajmy te nasze 27 lat do 27 lat, które upłynęły od 1945 roku w Niemczech, Francji, Włoszech. W 1972 roku to były już państwa wysoko rozwinięte, które przede wszystkim miały własność w swoich rękach.

Sprzedanie zagranicznym udziałowcom firm nie musi być złe, ale poziom wyprzedaży majątku w III RP był ogromny, nadmiarowy i jest przyczyną wielu problemów.

Z tego tytułu, że wyprzedaliśmy nasz majątek musimy wypłacać za granicę w legalny sposób 90 miliardów złotych. Nasz deficytu budżetowy to około 50 miliardów. Na ten rok zaplanowane jest 59,4 miliarda złotych. Moglibyśmy wprowadzić nie 500+, a 2000+ gdybyśmy przyjęli inny model gospodarowania.

Wyprzedaż sreber narodowych już się dokonała. Wiele rządów do tego rękę przyłożyło. Taka była moda w oparciu o zasady konsensusu waszyngtońskiego. W oparciu o zasady prywatyzacji, swobody przepływu kapitału, deregulacji. Polska nie jest w ruinie, ale jest Polską z wyprzedaną własnością. Z dnia na dzień tego nie zmienimy. Musimy tą marynarkę zmieniać jadąc szybko na koniu. Wyścig krajów wokół nas pędzi.

Jeśli zbudujemy autarkię, jak na Białorusi (autarkia, samowystarczalność gospodarcza jako cel polityki gospodarczej – dop. red.) to do niczego nie doprowadzi. Będzie kryzys. Poszukiwanie nowych rozwiązań musi się łączyć z większą produkcyjnością, dzięki czemu będziemy więcej zarabiać.

Społeczne transze
Dokonaliśmy największego od lat transferu społecznego. W tym roku to 45 miliardów złotych. W przyszłym roku, wraz z obniżka wieku emerytalnego, 55 miliardów, a w 2019 i 2020 to będzie 65 miliardów złotych.

Mediana zarobków w Polsce to 2300 złotych brutto. Daliśmy te pieniądze przede wszystkim biedniejszym. Zrobiliśmy dla nich ten transfer społeczny. Ludzie zaczęli żyć inaczej, żyć lepiej.

Trzy lata temu na dziecko do 18 roku życia państwo polskie łożyło 2,6 tysiąca złotych rocznie. Dzisiaj to 7,1 tysiąca złotych.
Robimy to nie mając własności gospodarki, bo 60 procent przemysłu należy do obcego kapitału.

Płace nadganiają
Przez 8 lat rządów naszych poprzedników PKB wzrósł o 29 procent, a wynagrodzenia urosły o niecałe 15. Dzisiaj prawdopodobny trend wskazuje, że przez cztery lata we wzroście gospodarczym urośniemy o 15 procent. Wynagrodzenia już wzrosły w ub.r. o 5,5 procent. My wytwarzamy presję na wzrost wynagrodzeń. Płaca minimalna wzrosła, jest godzinowa płaca minimalna. PKB w zeszłym roku urosło o około 3 procent, a wynagrodzenia dwa razy więcej.

System szczelniejszy
Musimy sobie poradzić skąd zyskać pieniądze, skoro wpływy z CIT w 2007 roku wynosiły 33 miliardów złotych, a dzisiaj to 26 miliardów. Zyski firm urosły o 80 procent, a podatek od firm spadł o 15 procent. Coś jest nie tak.

Kończymy ze słabością instytucjonalną. Ruszamy z programem powołania Krajowej Administracji Skarbowej i wielowątkowym programem uszczelniania systemu podatkowego, który ma zapewnić przypływ 30 miliardów złotych, a pozostała część powinna być skompensowana przez jakościowo inny rodzaj wzrostu gospodarczego. Musimy te 60 miliardów zarobić.

To jest umożliwienie godnego życia społeczeństwa poprzez superefektywne państwo, które radzi sobie z grupami przestępczymi, które skutecznie ściąga  podatki.

Neoliberalne fiasko
Chcemy głęboko zmieniać rzeczywistość. Nie w sposób neoliberalny. Nie wyprzedajemy nic, nie prywatyzujemy, ściągamy kapitał na „zielone pole”.
Historia wymyśla słowa, a czasem te słowa zmieniają historię. Takim słowem jest Solidarność. Zmienialiśmy historię. Jesteśmy na podobnym zakręcie historii politycznej, społecznej, gospodarczej. Dla nas gospodarka i społeczeństwo to jedno. Nie ma gospodarki bez solidarności wobec biedniejszych grup społecznych. Od tego nie odejdziemy, by Polska była bardziej sprawiedliwa, bardziej solidarna.

Mateusz Morawiecki do polityki wszedł stosunkowo niedawno. Ten absolwent wrocławskiego LO im. Słowackiego i historii Uniwersytetu Wrocławskiego, działał w „podziemiu” w latach 80; Był szykanowany. Później bankowcem, doradcą Donalda Tuska. Zresztą prezes Kaczyński umiejętnie sięga po kadrę a to z PZPR (np. Piotrowicz i inni), UW (Gliński, Zalewska), po ministrów Tuska (Gowin). Bank, któremu szefował Mateusz Morawiecki wspierał liczne projekty patriotyczne. Od dwóch lat jest głównym rozgrywającym w sprawie finansów i spraw gospodarczych w rządzie. Umiejętnie obraca się w środowiskach biznesowych także tych zagranicznych. Szczyci się uszczelnieniem systemu podatkowego,

Dużo bardziej znany i politycznie czynny od 1980 roku był jego ojciec Kornel Morawiecki, doktor fizyki, lider Solidarności Walczącej, dziś tworzący swoje ugrupowanie Wolni i Solidarni, które może okazać się „języczkiem u wagi” rządu obozu zmian.

Artur S. Górski

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę