Andrzej Duda: Polsce potrzebna jest aktywna prezydentura

Celem polskiej polityki musi być budowa państwa, które daje poczucie bezpieczeństwa i stwarza możliwości rozwoju dla każdego obywatela Rzeczypospolitej oraz dla całej narodowej wspólnoty. Polska powinna być państwem, w którym sprawujący władzę uwzględniają nie tylko interesy tych, którzy sobie dobrze w życiu radzą, poprzez na przykład ułatwianie prowadzenie działalności gospodarczej, ale także krajem, w którym zwraca się uwagę na tych wszystkich, którym wiedzie się gorzej.  

Rozmowa z dr Andrzejem Dudą, kandydatem na urząd Prezydenta RP, deputowanym do Parlamentu Europejskiego, byłym podsekretarzem stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości i w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego

Zdjęcia: Wojciech Kolarski

duda_andrzej2

- Hasło „Polski solidarnej” może nie wystarczyć do wyborczego triumfu w 2015 r. Było dobre w 2005 roku. Dzisiaj, po zmianach politycznych i ośmiu latach rządów PO-PSL, może nie wystarczyć. Co na najbliższe trzy miesiące, które pozostają do wyborów, będzie osnową pańskiej kampanii wyborczej?
Andrzej Duda: Polska potrzebuje dobrej zmiany. Rządy Platformy Obywatelskiej i PSL-u, to zniszczenie przemysłu stoczniowego i likwidacja Polski powiatowej, gdzie znikają m.in. urzędy pocztowe, komisariaty policji, szkoły, połączenia komunikacyjne. To także czas, kiedy młodzi ludzie mówią, że nie ma żadnej szansy na znalezienie pracy i masowo emigrują. Państwo Polskie po ośmiu latach sprawowania władzy przez koalicję PO-PSL jest dramatycznie słabe, bo nie funkcjonują w nim podstawowe instytucje. Celem polskiej polityki musi być budowa państwa, które daje poczucie bezpieczeństwa i stwarza możliwości rozwoju dla każdego obywatela Rzeczypospolitej oraz dla całej narodowej wspólnoty. Polska powinna być państwem, w którym sprawujący władzę uwzględniają nie tylko interesy tych, którzy sobie dobrze w życiu radzą, poprzez na przykład ułatwianie prowadzenie działalności gospodarczej, ale także krajem, w którym zwraca się uwagę na tych wszystkich, którym wiedzie się gorzej. Jednym z narzędzi budowy takiego państwa jest wprowadzenie zasady zrównoważonego rozwoju, jako fundamentalnej zasady rządzenia. Celem rządów ma być Polska, gdzie w całym kraju istnieją podobne możliwości rozwojowe, w tym znaczeniu, że między innymi infrastruktura, dostęp do internetu, sieć komunikacji, czy szkolnictwo nie pogłębiają nierówności, tylko działają na rzecz większej spójności społecznej. Na setkach spotkań przekonuję, że wybory prezydenckie 10 maja mogą stać się początkiem zmian, których potrzebuje Polska.

- O sposobie sprawowania urzędu przez Bronisława Komorowskiego poniektórzy mawiają, że jest prezydenturą spod żyrandola. O ile wyborcy panu powierzą najwyższy urząd w państwie co będzie pańskim priorytetem?  
Andrzej Duda: Bronisław Komorowski, zgodnie z wolą Donalda Tuska, stał się „strażnikiem żyrandola” i nie korzysta z tych uprawnień, które Prezydentowi RP daje Konstytucja, zwłaszcza tam, gdzie ma możliwość bronienia społeczeństwa przed szkodliwymi zakusami rządzących. Przykładem nich będzie podwyższenie wieku emerytalnego, które prezydent Komorowski bez słowa zaakceptował mimo społecznych protestów. Ponadto nie przyjął on roli arbitra, o czym dobitnie świadczy jego zachowanie podczas górniczych strajków. Polsce potrzebna jest aktywna prezydentura, nastawiona na odbudowę poczucia wspólnoty, prospołeczna i wyczulona na potrzeby Polaków, szczególnie tych, którzy mają najmniej możliwości, żeby zabiegać o swoje prawa. Prezydent we wszystkich swoich działaniach, również w tych związanych z procesem legislacyjnym, musi mieć na względzie rzeczywiste potrzeby społeczne. Powinien wpływać na bieg spraw publicznych korzystając z prawa do inicjatywy ustawodawczej proponując konkretne rozwiązania.

- Jaka byłaby pierwsza inicjatywa legislacyjna prezydenta Andrzeja Dudy?
Andrzej Duda: Jeżeli tylko Polacy mnie wybiorą, to wystąpię z inicjatywą legislacyjną przywrócenia wieku emerytalnego, dla kobiet 60 lat i dla mężczyzn 65 lat. Bronisław Komorowski bezrefleksyjnie, bez społecznych konsultacji, podpisał ustawę o podniesieniu wieku emerytalnego dla wszystkich Polaków do 67 roku życia, w tym dla kobiet aż o 7 lat. Prezydent powinien bał się wtedy skierować tą ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, albo wręcz odmówić jej podpisania i skierować ją po raz kolejny do Sejmu. Myślę, że nie uzyskałby wtedy poparcia i do jej ponownego uchwalenie by nie doszło. Bronisław Komorowski zapomniał wtedy, że został wybrany przez naród i powinien działać dla dobra społeczeństwa, a nie doraźnych korzyści ekipy rządzącej, z której się wywodzi.

Rozmawiał Artur S. Górski, całość wywiadu w „Gazecie Gdańskiej” i na wybrzeze24.pl

Download PDF
Powrót Drukuj stronę