Afera im. Lenina to kolejna odsłona wojny PO z „Solidarnością”

Lenin, za sprawą „Solidarności” znalazł się na śmietniku historii. Niespełna godzinę potrzebowali związkowcy z NSZZ „Solidarność” by pozbyć się pseudonimu wodza bolszewików „Lenina” znad Bramy nr 2 wiodącej do Stoczni Gdańskiej.

Odcinanie Lenina było sprzątaniem przestrzeni przed kolejną rocznicą podpisania Porozumień Sierpniowych. Przypomnijmy, że 28 sierpnia pood bramą zakładu pojawili się niemal wszyscy członkowie Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Dwie tarcze szlifierskie i sprawne, nawykłe do pracy ręce związkowców, szybko poradziły sobie z przyspawanymi literami „im. Lenina” i atrapą peerelowskiego Orderu  Sztandaru Pracy. Wcześniej, przez kilku tygodni, pracownicy Stoczni Gdańskiej zasłaniali pseudonim Uljanowa – „Lenina” flagą z logo „Solidarności”, a 14 sierpnia napis im. Lenina nad Bramą nr 2 tego zakładu pracy zakrył baner z „solidarycą”.    TymczasemLenin” stał się materiałem dowodowym. Przy akcji zabezpieczenia „Lenina” okazało się, że gdańska policja i prokuratura działają nader sprawnie. Tropiąc afery? Szukając wytrwale mocodawców i „ochroniarzy” lidera grupy Amber Gold Marcina P. O nie – tropiąc Lenina.  Funkcjonariusze policji, wraz z ekipą dochodzeniową i nakazem prokuratorskim zjawili się przed tygodniem w siedzibie Komisji Krajowej w Gdańsku. Powód – zabezpieczenie pseudonimu wodza bolszewików. Policja zażądała – pod groźbą przeprowadzenia rewizji, wydania liter „im. Lenina”, zdjętych z Bramy nr 2 Stoczni Gdańskiej. Policja zabezpieczyła litery. Związkowcy zaś zapowiedzieli, że jeśli kolejny raz zobaczą pseudo wodza bolszewików nad bramą, to znów je zdejmą. Tym razem jednak potną je na kawałki, oddadzą na złom, a uzyskane w ten sposób pieniądze przekażą na fundusz stypendialny.  Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz (PO) zagrzmiał o wandalizmie   i napisał donos do marszałek Sejmu Ewy Kopacz ze skargą na posłów uczestniczących w zdejmowaniu liter.

Gdyby carska policja i „Ochrana” tak samo pieczołowicie zajmowała się Uljanowem w kwietniu 1917 roku kiedy przy pomocy wywiadu Rzeszy jechał przez Europę – losy świata potoczyłyby się inaczej.

Na pomysł powrotu pseudonimu komunistycznego zbrodniarza na stoczniową bramę wpadł prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, za podszeptem  Doroty Nieznalskiej, absolwentki gdańskiej ASP, znanej z kontrowersyjnych, obrazoburczych i libertyńskich pomysłów instalatorskich. Nikt z władz Gdańska nie konsultował ze stoczniowcami pomysłu. Miało to, jakoby, służyć celom edukacyjnym – przywróceniu wyglądu wejścia do zakładu z 1980 r. Tak też sprawę oceniła gdańska prokuratura.  Pojawiły się więc ironiczne komentarze, że skoro miejscy włodarze tak dążą do przywrócenia dawnego wyglądu miejsc historycznych to również w końcu dokonają zamachu na pomnik Poległych Stoczniowców, gdyż w sierpniu 1980 r. monumentu na placu przed stocznią nie było. Czy idąc tropem „edukacyjnego” myślenia władze Gdańska zdominowane przez PO zechcą też przywrócić elementy propagandowe i dekoracyjne z lat, gdy parlament i Senat Wolnego Miasta Gdańska zdominowała narodowosocjalistyczna NSDAP?  Na stronie internetowej miasta są „Honorowi obywatele Gdańska – tytuły nadane w innych okresach historycznych: gauleiter Albert Forster, Hermann Goering i Adolf Hitler.

Wojna Platformy Obywatelskiej z NSZZ „Solidarność” wszczęta w 2005 roku toczy się dalej. W jej tle jest Europejskie Centrum Solidarności, z którym związek się nie utożsamia, traktując olbrzymią bryłę, wystawiana za 300 milionów złotych jako pomnik władzy PO i jednowymiarowego spojrzenia na historię najnowszą.  Solidarność nigdy nie zgodzi się na wydarcie związkowi prawa do tradycji Sierpnia’80.

Sprawa Lenina nad stocznią ma też swój wymiar propagandowy. W mediach głównego nurtu pokutuje schemat, że opozycja zajmuje się pomnikami a władza mądrym rządzeniem. Jednak to działaczka PO Hanna Gronkiewicz-Waltz forsuje przywrócenie pomnika „Czterech śpiących” w Stolicy, uniemożliwiając jednocześnie upamiętnienie tragedii smoleńskiej w formie pomnika, a prezydent Adamowicz (PO) uparł się by przywrócić imię Lenina na bramie Stoczni Gdańskiej.  Argument, że jest to przywracanie stanu z 1980 roku jest chybiony – oryginalną bramę zniszczył czołg 8. Dywizji Zmechanizowanej podczas rozbijania strajku w grudniu 1981 r.

Tymczasem prokuratorzy odmawiając wszczęcia postępowania w sprawie gloryfikacji totalitaryzmu, uznali, że odtworzenie na bramie napisu „Stocznia Gdańska im. Lenina” nie „nosi znamion czynu zabronionego”. Przypomnijmy, że o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, który ich zdaniem decydując o odtworzeniu Bramy nr 2 Stoczni Gdańskiej z imieniem Lenina, gloryfikuje komunizm, zawiadomili prokuraturę posłowie PiS – Anna Fotyga, Andrzej Jaworski i Maciej Łopiński. Politycy PiS uważają, że decyzja o odtworzeniu wyglądu Bramy nr 2 Stoczni Gdańskiej z dopiskiem jaki widniał do 1989 r., czyli im. Lenina oraz z hasłem „Proletariusze wszystkich krajów łączcie się” to propagowanie idei komunistycznych i neobolszewizm, a prezydent Gdańska znalazł się pod wpływem neobolszewickiej koterii, a przywracanie imienia Lenina na stoczniowej bramie to „kolejny przykład politycznego barbarzyństwa pod szyldem Platformy Obywatelskiej”.

Przypomnijmy, że karze podlega samo przygotowanie do propagowania totalitaryzmu lub nawoływania do nienawiści. Jednak w lipcu ub. r. Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodny z konstytucją fragment przepisu, który mówił, że karze podlega też ten, kto przygotowuje do rozpowszechniania, np. przez produkcję lub przechowywanie – druk, nagranie lub inny przedmiot będący „nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej” ze względu na niejasne sformułowania. Prezes TK Andrzej Rzepliński podkreślił przy tym, że regulacje dotyczące ścigania za propagowanie lub przygotowywanie się do rozpowszechniania systemów totalitarnych   zasługują, by być częścią polskiego porządku prawnego i zapobiegać przed powtórzeniem się doświadczeń XX w. – to, co karniści nazywają prewencją ogólną. Trybunał podkreślił, że żadna forma propagowania, rozpowszechniania czy nawet przygotowywania materiałów o treściach komunistycznych lub faszystowskich nie będzie akceptowana.

ASG

Download PDF
Powrót Drukuj stronę