Adam Glapiński obejmie urząd prezesa Narodowego Banku Polskiego

- W swoim instrumentarium mamy w zasadzie wszystko, czym dysponują inne banki centralne – brytyjski, japoński czy europejski. W warunkach braku inflacji nie ma potrzeby odwoływać się środków nadzwyczajnych – mówi nowopowołany prezes NBP „Pulsowi Biznesu” i dodaje, że Polska znajduje się na ścieżce wzrostu, także spadku bezrobocia, a jedyne możliwe niebezpieczeństwo to ewentualny kryzys systemu bankowego na zachodzie.

Wskazanie prof. Glapińskiego jako szefa NBP został oceniany przez rynki jako dobry wybór. NBP jest głównym „bezpiecznikiem” gospodarki i finansów państwa.

Glapiński zastąpi Marka Belkę na fotelu prezesa Narodowego Banku Polskiego. Podczas piątkowego głosowania 10 czerwca jego kandydaturę poparły kluby PiS, Kukiz’15 i PSL, a także poseł PO   Zbigniew Pawłowicz oraz jeden z Nowoczesnej – Michał Stasiński. „Za” było 284 posłów.

Adam Glapiński ukończył w 1972 roku Szkołę Główną Planowania i Statystyki (dzisiaj to Szkoła Główna Handlowa) w Warszawie. Doktorat zdobył na podstawie rozprawy „Metodologiczne podstawy marksistowskiej teorii ekonomii”.

Niedługo potem już szefował „Solidarności” na swojej uczelni. W 1989 roku w trakcie formowania Porozumienia Centrum Jarosław Kaczyński przyjął go do partii, mimo, że ten prezentował liberalne podejście do gospodarki i finansów.

W 1991 r. Glapiński został posłem z listy PC. Gdy premierem został Jan Krzysztof Bielecki, Glapiński stanął na czele resortu budownictwa i przeforsował swoją spec-ustawę, która umożliwiała skorzystanie z tzw. premii gwarancyjnej przy zakupie mieszkania oraz ustawę umożliwiającą gminom przekazywanie za darmo terenów spółdzielniom mieszkaniowym.

W tym kresie Glapiński już otwarcie krytykował Leszka Balcerowicza, wówczas swojego kolegę z rządu.

W rządzie Jana Olszewskiego Glapiński został ministrem współpracy gospodarczej z zagranicą. Wprowadził wtedy koncesję na handel paliwami. Było to powodem wezwania go przed  orlenowską komisję śledczą. Glapiński swoje doświadczenia opisał w książce pt. „Ekonomia niepodległości – kto zdradził Polskę?”.

Glapiński odszedł z PC w połowie lat 90-tych i w 1997 roku z listy Ruchu Odbudowy Polski, partii Olszewskiego, został wybrany na senatora, by następnie wstąpić do Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego, stając się członkiem klubu AWS.

W 2007 roku Glapiński stanął na czele rady nadzorczej KGHM oraz prezesem Polkomtela (do 2008 roku).   W 2009 roku został on doradcą ekonomicznym prezydenta Lecha Kaczyńskiego i członkiem Rady Polityki Pieniężnej do 2016 roku.

Na wniosek prezesa Marka Belki powołano Glapińskiego na członka zarządu NBP. Najpewniej w zamian Belka  dostał wsparcie rządu przy ubieganiu się o fotel szefa Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju.

Formalnie Adam Glapiński nie należy do PiS. Jest za to zwolennikiem planu gospodarczego Mateusza Morawieckiego. Twierdzi, że w ciągu 2–3 lat nastąpić ma restrukturyzacja banków. Jest też zwolennikiem powrotu nadzoru bankowego z Komisji Nadzoru Finansowego do NBP.

Mówi: Nie spotkałem w polityce człowieka bardziej inteligentnego, lepiej rozumiejącego państwo, społeczeństwo i gospodarkę niż Jarosław Kaczyński.

Zapewnia też, że za jego prezesury NBP będzie bankiem niezależnym.  Dla wielu ekspertów to, kto zostaje szefem NBP, jest znacznie istotniejsze niż obsada głównych resortów gospodarczych. Złoty odzyskuje siły, a ceny papierów skarbowych są stabilne.

– Profesor Glapiński będzie dobrym szefem NBP. W czasach brutalnej walki politycznej to może być gładka zmiana – mówił na antenie Radia Gdańsk Jan Krzysztof Bielecki.

ASG

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę