95 lat temu wybiła godzina niepodległości

Czekało na nią kilka pokoleń Polaków, w latach niewoli narodowej żyjąc pod rządami trzech państw zaborczych. W pierwszej połowie XIX stulecia zapalało iskrą nadziei na niepodległość każde powstanie narodowe, te dwa największe, Listopadowe i Styczniowe, powstanie w Rzeczypospolitej Krakowskiej 1846 r. czy też zryw Polaków podczas Wiosny Ludów 1848 r. w zaborze pruskim. Każda gorycz porażki nie gasiła nadziei na odrodzenie Polski. Po odejściu epoki romantyzmu, związanej z twórczością naszych wieszczów Adama Mickiewicza czy Juliusza Słowackiego, nastąpiła w drugiej połowie wspomnianego stulecia epoka pozytywizmu, w której dla pokrzepienia serc poświęcił większość swojej twórczości Henryk Sienkiewicz. Epoka ta kazała nam zapomnieć o powstaniach zbrojnych, ale nie zapomnieć o niepodległości, kiedy nadejdzie ku temu odpowiedni czas. Jeszcze musiała minąć jedna epoka w historii literatury, Młoda Polska, związana z Galicją, z Krakowem i Lwowem, gdzie Polacy żyjący w monarchii austro-węgierskiej posiadali największe swobody, jeśli chodziło o język, kulturę i naukę. To z tą epoką zawsze będziemy wiązać twórczość Stanisława Wyspiańskiego z jego „Weselem”, w którym wytknął wszelkie narodowe wady Polaków. Ale właśnie w Galicji, przy przychylnym stosunku Austriaków, powstawały drużyny paramilitarne czy też drużyny bartoszowe, powołane wraz z rozwojem tam ruchu ludowego.

I oto nadszedł odpowiedni czas podczas pierwszej wojny światowej, aby upomnieć się wśród walczących stron o własne siły zbrojne, ale przede wszystkim o autonomię, o rozwój społeczeństwa polskiego, którego nie udało się uśpić w okresie niewoli narodowej. Początkowo nie myślano o całkowitej niepodległości, lecz o autonomii przy boku jakiegoś zwycięskiego państwa zaborczego, a taką autonomię obiecali Polakom cesarze Niemiec i Austro-Węgier aktem z 5 listopada 1916 r. Jednak w miarę jak ponosiły one klęski, myśl o pełnej niepodległości zawładnęła narodem polskim. Rozpad trzech państw zaborczych, w tym i największego z nich – Rosji – otworzył Polakom drogę do niepodległości. Jeszcze należało wywalczyć granice państwa, o czym nie należy nigdy zapominać, a powinno się pamiętać o zwycięskim Powstaniu Wielkopolskim przełomu lat 1918/19, walkach o Lwów, powstaniach śląskich czy najbardziej zapomnianym Powstaniu Sejneńskim.

Niepodległość byłaby krótka, gdyby nie zwycięstwo w połowie sierpnia 1920 r. wojsk polskich nad bolszewickimi niedaleko Warszawy czy też kampanii niemeńskiej w pierwszej połowie września tamtego roku. Zwycięstwa te, choć okupione boleśnie dużymi stratami wśród żołnierzy i ludności cywilnej, po zawarciu pokoju z Rosją Sowiecką w Rydze 18 marca 1921 r. dały ludności polskiej wielką swobodę w odbudowie kraju, w integracji narodu, podległego jeszcze niedawno trzem państwom o odmiennych prawach i porządkach, czy też w powołaniu własnego parlamentu i rządu.

W latach międzywojennych Polacy zdołali udowodnić innym narodom, nie tylko w Europie, że potrafią być, mimo różnych napotykanych trudności, narodem niepodległym, rządzić się własnym prawem, budować struktury swojej gospodarki, której czołowym przykładem zawsze pozostaje Gdynia, mieć swój udział w polityce międzynarodowej, zasiadając w Lidze Narodów. Każde osiągnięcia Polski lat międzywojennych, w polityce, gospodarce czy kulturze, niepokoiło stale naszych dwóch największych sąsiadów, aż dokonali spisku w 1939 r., aby położyć kres niepodległej Rzeczypospolitej. O tym zawsze należy pamiętać.

Zobacz program obchodów Święta Niepodległości na Pomorzu

Aleksander Miśkiewicz

„Magazyn Solidarność” nr 11/2013

fot. Wikipedia.pl

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę