9 listopada: Wychodzimy na ulice Gdańska by zwrócić Polakom ich państwo

Państwo dzisiaj nie wypełnia minimum swoich obowiązków wobec obywateli. Polacy tracą zaufanie do państwa. Nie spełnia ono nawet funkcji ‘nocnego stróża” zapewniającego bezpieczeństwo obywatelom. Rodzi się więc niestety pytanie po co nam takie państwo, jakie organizuje PO i PSL.

rozmowa z Krzysztofem Doślą, przewodniczącym ZRG NSZZ „Solidarność”  

– Tysiące manifestantów wyjdą 9 listopada na ulice Gdańska. Związkowcy spodziewają się po koalicji PO-PSL zmiany stylu sprawowania władzy pod naciskiem obywateli?

– Manifestacja jest kontynuacją protestu zapoczątkowanego zawieszeniem przez centrale związkowe uczestnictwa w dialogi społecznym w ramach Komisji Trójstronnej i wojewódzkich komisjach dialogu społecznego oraz akcji 11-14 września w Warszawie. Rząd traktował partnerów społecznych w sposób niepoważny. Komisja przestała spełniać swoje zadania. Stała się fasadą, udającą miejsce dialogu, legitymizującą pewne działania legislacyjne rządu, na które się nie godziliśmy.

– Odpowiedzi na związkowe postulaty z poszczególnych resortów nadeszły w formie listownej …

Dopiero po naszych działaniach, podjętych w dniach 11-14 września, po pikietach pod ministerstwami i wielkiej manifestacji, otrzymaliśmy pisma, w których ministrowie udają, że odnoszą się do naszych postulatów. Brak w nich konkretów i propozycji rozwiązań systemowych. Rządzący żyją we własnym świecie. Nie chcą dopuścić do świadomości realiów lub nie posiadają żadnej wiedzy na temat rzeczywistego stanu gospodarki i problemów społecznych, niewidocznych z ich gabinetów. To ich dyskwalifikuje. Trzeba było wyjść na ulice, „zapukać” do ministrów, by po dwóch i pół miesiąca od naszych protestów otrzymać odpowiedzi na podnoszone problemy. Są dwa rodzaje rządowych odpowiedzi. Jedne skłaniają do oceny, iż oni kłamią bezczelnie, a inne, że mijają się z prawdą. W odpowiedzi ministra pracy nie ma nowych argumentów pozwalających na zmianę naszego stanowiska.

Jakie warunki brzegowe stawiają NSZZ „Solidarność” OPZZ i Forum Związków Zawodowych?

Powrót do stołu negocjacyjnego uzależniamy od wykazania minimum dobrej woli przez władzę. Podstawowe postulaty to czas pracy, wiek emerytalny, ograniczenie sposobów zatrudniania psujących rynek pracy, czyli umów śmieciowych, nowelizacja ustawy o referendach powszechnych, tak by stały się rzeczywistym prawem obywatelskim. Od roku wnosiliśmy o merytoryczną dyskusję nad podwyższeniem wieku emerytalnego. Zostaliśmy zlekceważeni. Urzędnicy i politycy zapomnieli, że ich rolą jest służba. Nasza reprezentacja, która miała przysłuchiwać się debacie, nie została wpuszczona do Senatu, decyzjami tych, którzy dzięki „Solidarności” sprawują swoje mandaty. Koalicja PO-PSL ma niechęć do dialogu. Prezydent Bronisław Komorowski, poza przyjęciem naszej petycji, nie znalazł dla nas czasu. Za to bardzo szybko i skwapliwie podpisał bubel prawnym. W sierpniu podwyższenie wieku emerytalnego zaskarżyliśmy do Trybunału Konstytucyjnego.

– Budżet jest narzędziem państwa, za pomocą którego państwo ma działać na rzecz poprawy sytuacji gospodarczej. Konieczne jest interwencja państwa na rynku pracy?

 Nie chcemy, by państwo tworzyło miejsca pracy. Chcemy warunków dla dobrych miejsc pracy. Nie zgadzamy się z promowaniem umów śmieciowych i ze wspieraniem przez rząd podmiotów, które psują miejsca pracy. Tylko dobre miejsca pracy mogą powstrzymać masową ucieczkę za granicę. Zamrożenie Funduszu Pracy, zbudowanego z podatków na rzecz aktywnej walki z bezrobociem, jest skandalem. Rząd z łaski odblokował pół miliarda złotych spośród 7 miliardów zgromadzonych na tym funduszu. Dziwię się pracodawcom, że nie biją na alarm, że nie protestują, gdy pieniądze odprowadzone w formie podatku na walkę z bezrobociem są używane niezgodnie z tym, na co zostały pobrane.

– W naszym województwie są enklawy bogactwa i obszary biedy. Statystycznie nie wygląda to jeszcze na katastrofę…

– – Statystycznie Pomorze, jakoby dynamiczne województwo, choć dryfuje, to jeszcze nie tonie, ale spójrzmy na rosnący odsetek osób żyjących poniżej poziomu egzystencji. To 10 procent pomorskiej populacji, co oznacza wzrost w ciągu pięciu lat o 4 procent. Więcej niż niechlubna średnia krajowej nędzy. Funkcjonowanie poniżej poziomu minimum egzystencji oznacza, że fizycznie życie tych ludzi jest zagrożone.

– W ślad za harmonizacją cen w Unii nie idzie harmonizacja płac. Związkowcy powinni  mocniej zawalczyć o godziwą płacę?

 Akcentujemy, że wiele osób pracujących w pełnym czasie pracy nie jest w stanie utrzymać rodziny. Jest wielka grupa ubogich pracujących. Z kolei spośród zarejestrowanych bezrobotnych tylko 19 procent posiada prawo do zasiłku. Jak więc mają szukać aktywnie zatrudnienia? Od dwóch lat w Sejmie leży projekt inicjatywy obywatelskiej o płacy minimalnej…

– …która równa jest minimalnemu zasiłkowi socjalnemu w wielu krajach Unii Europejskiej. Wyższa płaca minimalna ma jakoby grozić naszej konkurencyjności.

Może więc mamy zrezygnować z wynagradzania ludzi za wykonaną pracę? To byłaby dopiero konkurencyjność. Rządzący nie mają nic do zaproponowania, a przecież trzeba oderwać płace od decyzji politycznych i oprzeć je o uwarunkowania gospodarcze. Jeśli rośnie PKB, to powinna rosnąć płaca minimalna, by osiągnęła co najmniej połowę średniej płacy, co jest zgodne z dyrektywami unijnymi.

– Chcecie zmienić układ polityczny i ten rząd?

– Wszelkie obywatelskie propozycje i postulaty napotykają na aroganckie komentarze władzy, bez próby podjęcia merytorycznej debaty. Trudno dyskutuje się z partnerem, który nie chce rozmawiać. Wszelkie próby rozwiązania problemów w zgodzie  przepisami prawa, wszystkie wnioski referendalne i inicjatywy obywatelskie z wymaganą ilością podpisów poparcia są notorycznie wyrzucane do kosza przez rządzących, mających wątła, ale wystarczającą większość w parlamencie. Najrozsądniejszym wyjściem są przedterminowe wybory. Stąd akcja zbierania podpisów pod wnioskiem o skrócenie kadencji  Sejmu i przyśpieszone wybory parlamentarne, by dać obywatelom szansę na zmianę szkodliwego układu politycznego. Chcemy doprowadzić do wyłonienia parlamentu, który stworzy taką większość, która powoła rząd, który będzie chciał rozmawiać. Ten rząd, ta władza skupia się na sporach wewnątrzpartyjnych i bezproduktywnej walce z problemami, które sam tworzy. Doprowadzimy do sytuacji, w której w  ławach poselskich zasiądą ludzie, którzy nie uważają, że są  najmądrzejsi na świece.

– Rzeczywistość maluje pan w szarych barwach. Układ rządzący, choć osłabiony, ma się jednak dobrze…

–  Partia władzy zajęta jest samą sobą i sporami wewnętrznymi. Jednocześnie grzeszy arogancją i twierdzi, że jedyny głos jaki społeczeństwo może z siebie wydać to wrzucenie raz na cztery lata wyborczej kartki do urny. Nasuwają się analogie do krajów i do czasów, w których by pozostać przy władzy posuwano się do oszustw. Ta niechęć do korzystania przez obywateli z zapisów konstytucji o demokracji bezpośredniej ma swoje korzenie mentalne w ohydnej przeszłości totalitarnej.  Pokusa utrzymania władzy za wszelką cenę egzystuje. Instrumentem, który pozwala takie zapędy ograniczać jest korzystanie z instytucji referendum powszechnego. Domagając się zmiany ustawy o referendum powszechnym domagamy się przywrócenia Ojczyzny obywatelom, wbrew elitom partyjnym i grupom z nimi zaprzyjaźnionym. Państwo dzisiaj nie wypełnia minimum swoich obowiązków wobec obywateli. Polacy tracą zaufanie do państwa. Nie spełnia ono nawet funkcji ‘nocnego stróża” zapewniającego bezpieczeństwo obywatelom. Rodzi się więc niestety pytanie po co nam takie państwo, jakie organizuje PO i PSL.

 Rozmawiał Artur S. Górski

Download PDF
Powrót Drukuj stronę