Namioty protestu staną we wtorek przed Ministerstwem Sprawiedliwości

Od jutra, czyli od 7 maja 2019 r. pracownicy sądów i prokuratury – w tym także sądów administracyjnych – rozpoczynają następny etap protestu – ustawią miasteczko namiotowe przed Ministerstwem Sprawiedliwości.

Uposażenia asystentów sędziów, sekretarek, sekretarzy i innych pracowników sądów i prokuratur są zamrożone od 2011 r.

– Uważamy, że to Pan ponosi odpowiedzialność za obecną sytuację w sądownictwie, doprowadzenie do skrajnych reakcji i nieprzewidzianych prawem działań ze strony pracowników, aby zwrócić uwagę na swoją dramatyczną sytuację – napisał do premiera Mateusza Morawieckiego NSZZ „Solidarność” Pracowników Sądownictwa, zwracając uwagę, premierowi, że  brak waloryzacji i nieadekwatność wynagrodzeń pracowników sądów (oprócz sędziów) porównując je do poziomu zarobków w Polsce powodują konsekwencje. Są nimi odejścia z pracy na niespotykaną skalę.

Krytyczny poziom wynagrodzeń prowadzi do obniżenia liczby zatrudnionych pracowników, co przekłada się na brak efektywności działalności orzeczniczej sądów.

Na Placu Na Rozdrożu w Warszawie – obok siedziby Ministerstwa Sprawiedliwości – pojawią się namioty. Akcja współorganizowana jest przez działające w sądach związki zawodowe. Domagają się one wzrostu płac o 1.150 zł, z czego w tym roku oczekiwany przez związki zawodowe wzrost płac pracowników wymiaru sprawiedliwości, powinien osiągnąć 650 zł.

W „miasteczku” odbywać się mają dyskusje na temat m.in. reformy sądownictwa i sytuacji grup zawodowych.

- Budujemy je pod skrzydłami resortu, bo gdzie mamy się podziać z naszymi problemami, przecież to Ministerstwo Sprawiedliwości kształtuje rozwiązania i ma wpływ na wiele rzeczy. Pod kancelarią premiera? W naszej ocenie nie ma tam wystarczającej ilości miejsca. Pod Sejmem nie chcemy prowadzić akcji, bo też nie chcemy, by nasze miasteczko było miejscem rozgrywek politycznych – mówi Edyta Odyjas, przewodnicząca NSZZ „Solidarność” Pracowników Sądownictwa.

Przypomnijmy, że NSZZ „Solidarność” Pracownika Sądownictwa apelował o wysyłanie do Trybunału Konstytucyjnego petycji, by ten rozpoznał wniosek o zbadanie konstytucyjności przepisów o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, na mocy których pracownicy sądów i prokuratur, podobnie jak policjanci, nie mogą strajkować. Na święta z kolei związek wysłał do resortów sprawiedliwości i finansów puste koszyki z życzeniami.

„Solidarność” domaga się 450 zł podwyżki jeszcze w 2019 r. (do 200 zł już zapisanych w ustawie budżetowej na 2019 r.) i 500 zł w 2020 r. , związek Ad Rem – od początku domaga się dodatkowo w 2019 r. 1000 zł podwyżki.

Związkowcy chcą też zmian systemowych – przy czym „Solidarność” stawia na wejście w życie opracowywanej ustawy o pracownikach wymiaru sprawiedliwości, z zapisanym mnożnikowym systemem wynagrodzeń.

W miasteczku przed resortem kierowanym przez Zbigniewa Ziobrę będzie codziennie ok. 120 osób.

Przypominam, że pracownicy sądów i prokuratury nie mają prawa do strajku i muszą poświęcić urlop wypoczynkowy, aby przyjechać do miasteczka.

Do miasteczka związkowcy będą zapraszać m.in. przedstawicieli Kancelarii Prezydenta, Prezesa Rady Ministrów, Ministerstwa Sprawiedliwości, oraz Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, a także prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Konieczne jest uchwalenie nowej ustawy o pracownikach sądów i prokuratury – jeszcze przed wyborami. W ustawie powinny znaleźć się zapisy o mnożnikowym systemie wynagrodzeń, by płace były powiązane z sytuacją gospodarczą.

Inaugurujący akcję briefing prasowy odbędzie się 7 maja o godz. 12 w Miasteczku Pracowników Sądów i Prokuratury – Plac Na Rozdrożu – obok Ministerstwa Sprawiedliwości.

PiS obiecywało dofinansowanie wymiaru sprawiedliwości, tyle, że pieniądze przerzucono do dwóch nowo powstałych Izb Sądu Najwyższego, w tym przekazując je na o 40 proc. wyższe uposażenia sędziów nowej Izby Dyscyplinarnej wynoszące aż 24,4 tys. zł miesięcznie.

Tymczasem według danych NSZZ „Solidarność” Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości RP 95 proc. pracowników sądów zarabia niespełna 2,8 tys. zł netto. Dotyczy to też asystentów, na ogół absolwentów prawa.

Tymczasem m.in. z powodu braków kadrowych (nie ma komu protokołować rozpraw), wokandy są odwoływane, protokołują studenci prawa, zdarza się, że na odpis np. prawomocnej ugody trzeba czekać nawet dwa miesiące.

ASG

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę