3 grudnia 1980 r. Skok dolnośląskiej „S” na własne 80 milionów: brawura i konieczność

3 grudnia 1981 r., gdy napięta sytuacja polityczna w kraju wskazywała już, iż władze PRL lada moment przystąpią do rozwiązań siłowych i przyjdzie czas „targania po szczękach” członkowie NSZZ „S” z Dolnego Śląska w brawurowej akcji uratowali związkowe fundusze. Ich brawura dała nadzieję i środki finansowe na działalność nim zaczęły płynąc z USA, RFN i Francji pieniądze na podtrzymanie działań gasnącej opozycji. 

Rzecznik finansowy Józef Pinior, syndykalista, później w PPS, po latach obwiniany o skłonności do hazardu, który mózgiem całej akcji. Wspierali go Piotr Bednarz, Stanisław Huskowski i Tomasz Surowiec – na 10 dni przed stanem wojennym zdążyli wypłacić z wrocławskiego oddziału NBP 80 mln zł (dzisiejsze ponad 3 mln zł). Kasa nie trafiła w ręce delegata WRON.

Związkowe pieniądze po 13 grudnia 1981 r. przeznaczono na działalność podziemną i pomoc dla zwalnianych z pracy związkowców. Zdeponował je ks. kardynał Henryk Gulbinowicz. Ani wrocławskie WUSW ani nawet wyżsi w MSW nie odważyli się na rewidowanie kurii.

Gdyby operacja się nie powiodła, konto zostałoby zablokowane, a pieniądze ze związkowych składek przejęliby funkcjonariusze SB lub WSW.

Na dzień przed akcją Pinior, który pracował jako tłumacz w NBP, spotykał się z Jerzym Aulichem, dyrektorem V Oddziału NBP, w którym „S” miała swoje konto i przekonał go, by nie informował służb o transakcji, pomimo że miał wówczas taki obowiązek.  Pinior spotkał się z Jerzym Aulichem przy ul. Ofiar Oświęcimskich we Wrocławiu, gdzie „S” miała swoje konto.

- Panie dyrektorze, chciałbym, żeby bank przygotował na jutro rano 80 milionów złotych do wypłaty – oznajmił Pinior i nie podał dyrektorowi „oferty” jak czynił to w 2018 r. pewien urzędnik.

Pinior pojechał do wrocławskiej siedziby związku na ulicę Mazowiecką, gdzie teraz mieści się Dolnośląski Urząd Marszałkowski. Poprosił Piotra Bednarza i Tomasza Surowca, by rano byli do dyspozycji przy odbiorze pieniędzy.

Tydzień po tym ma miejsce posiedzenie Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” w dniach 11 12 grudnia (do ok. 23.00) w Gdańsku. Nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, co się dzieje. Po zakończeniu obrad w sobotę przewodniczący dolnośląskiej NSZZ „S” Władysław Frasyniuk dotarł na dworzec i wsiadł do pociągu do Wrocławia. Po pólnocy kolejarze przyszli do przedziału ostrzec go, że nie powinien jechać dalej. Frasyniuk wyszedł na korytarz, a gdy pociąg zwolnił przed stacją – wyskoczył. Józef Pinior spał tej nocy u dziewczyny.

Za związkowcami wysłano listy gończe. W prasie stanu wojennego ukazały się propagandowe artykuły o ich „hulaszczym trybie życia”.

W 1984 r. Pinior usłyszał wyrok 4 lat więzienia. Zażądano od niego zwrotu 80 mln zł. Przez lata przychodził do niego komornik. W 1992 r. Piniora uniewinniono, gdyż „historia potwierdziła jego społecznie korzystną działalność”. Po latach służby znów po niego sięgnęły.

Na kanwie tej związkowej akcji Waldemar Krzystek wyreżyserował film pt. „80 milionów”.

ASG

Download PDF
Powrót Drukuj stronę