20 lat w Sojuszu: od 12 marca 1999 roku Polska jest w NATO

12 marca 1999 roku Polska znalazła się w strukturach North Atlantic Treaty Organization (NATO), czyli Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego. Z tą datą na dobre podniosła się żelazna kurtyna, która oddzielała nas od Zachodu. Polska dołączyła do Sojuszu razem z Czechami i Węgrami. Jest to jedyna mocna gwarancja naszego bezpieczeństwa, która determinuje nasze relacje głównie ze Stanami Zjednoczonymi. 

Pakt Północnoatlantycki (NATO), organizacja polityczno-wojskowa, powstała 24 sierpnia 1949 r. na mocy podpisanego 4 kwietnia 1949 r. Traktatu Północnoatlantyckiego i jest obecnie dominującym na świecie paktem militarnym. Organizacja stała się elementem utrzymania równowagi strategicznej między Wschodem i Zachodem. Skutecznie też szachuje potencjał azjatyckich potęg, jak Chińska Republika Ludowa oraz zapędy większych i pomniejszych dyktatorów.

Po rozpadzie Układu Warszawskiego, skupiającego państwa bloku wschodniego pod dominacją Kremla, NATO stało się najsilniejszym paktem o charakterze militarnym i jednocześnie pełni rolę stabilizacyjną, podejmując działania zapobiegające rozprzestrzenianiu się konfliktów regionalnych. Tak działo się m.in. podczas wojny domowej w byłej Jugosławii, której nie potrafiły zakończyć, czy jej przeciwdziałać, siły UN ONZ. Z kolei naiwne mrzonki o europejskich siłach zbrojnych są o tyle nierealne co szkodliwe.

Przypomnijmy naszą drogę do paktu.

Po 1989 roku i po rok późniejszym rozpadzie ZSRS Polska mogła pokusić się o zdefiniowanie własnej polityki bezpieczeństwa, wyzwalając się z koncepcji zimnowojennych. Swoje znaczenie miał też Zbigniew Brzeziński, wpływowy doradca amerykańskich prezydentów. Jednak wciąż istniał Układ Warszawski.

W 1990 roku rząd Tadeusza Mazowieckiego nawiązał oficjalne stosunki z NATO. Na szczycie w Londynie szefowie państw i rządów sojuszu przyjęli deklarację woli rozwijania partnerskich stosunków z krajami Europy Środkowo-Wschodniej. Spore znaczenie miał też udział naszych służb specjalnych (przejętych z PRL MSW Departament I przez ZW UOP) w operacji uwolnienia sześciu amerykańskich wywiadowców CIA  i żołnierzy Defense Intelligence Agency znad Zatoki Perskiej.

31 marca 1991 roku rozwiązane zostały struktury wojskowe Układu Warszawskiego, a w lipcu 1991 r. Układ przestaje istnieć.

W tym samym czasie prezydent Lech Wałęsa złożył wizytę w siedzibie NATO. Obóz prezydencki wysunął wówczas koncepcję NATO-Bis. Ta jednak legła w gruzach i Polska, decyzją rządu Waldemara Pawlaka, przystąpiła do programu Partnerstwo dla Pokoju, a szczyt NATO w Madrycie w  lipcu 1997 roku zdecydował  o zaproszeniu Polski, Czech i Węgier do rozmów o członkostwie w Sojuszu.

– Dziś Polska jest krajem wolnym i suwerennym, sama decyduje o swej przyszłości. Aby spokojniej patrzeć w naszą przyszłość, wybieramy NATO. Wolni – wybieramy wolność. Wolni, ale i solidarni w obronie demokracji i pokoju – mówił w listopadzie 1998 r. ówczesny poseł AWS Jacek Rybicki, prezentując z sejmowej mównicy projekt ustawy o ratyfikacji Traktatu Północnoatlantyckiego.

Na początku 1999 roku Sekretarz Generalny NATO Javier Solana wystosował zaproszenie do członkostwa w Sojuszu. W Independence (Missouri) 12 marca 1999 r. minister spraw zagranicznych Bronisław Geremek przekazał na ręce sekretarza stanu USA akt przystąpienia Polski do Traktatu Północnoatlantyckiego. Z tą chwilą Polska stała się formalnie stroną Traktatu waszyngtońskiego i członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Akt przyjęcia trzech państw do NATO podpisali Madeleine Albright, Sekretarz Stanu, minister spraw zagranicznych Republiki Czeskiej Jan Kavan, minister spraw zagranicznych Węgier Janos Martonyi, minister spraw zagranicznych Polski Bronisław Geremek.

Jak to się sprawdziło w praktyce? Otóż 20 marca 2003 r. wojska USA i sojuszników zaatakowały Irak. Trzy dni wcześniej, 17 marca prezydent Aleksander Kwaśniewski, na wniosek premiera Leszka Millera zdecydował o przekształceniu zgrupowania działającego w Zatoce Perskiej w samodzielny polski kontyngent wojskowy (pododdział komandosów z Gromu i z Formozy).

W lipcu 2016 roku w trakcie szczytu NATO w Warszawie, pierwszego w Polsce, podjęto postanowienie o realnym wzmocnieniu wschodniej flanki Sojuszu Północnoatlantyckiego. Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz parafował umowę między rządem RP a Dowództwem Sił Sojuszniczych NATO ds. Transformacji. Czy dojdzie do realnego wzmocnienia obecności amerykańskiej w Polsce czas pokaże.

Po pierwsze polskie siły zbrojne powinny przejść gruntowną modernizację. Otóż nasze siły powietrzne są w stanie niemal agonalnym. Nasze posowieckie MiG-29, do końca lat 90 skuteczne i nowoczesne, zaprojektowane zostały w 1972 roku (wówczas supernowoczesne), konstrukcyjnie pamiętają czasy Żuka i Nysy oraz T-72 oraz śmigłowce bojowe pamiętają też czasy Układu Warszawskiego. Podobnie rzecz ma się z wyposażeniem Marynarki Wojennej.

Cała więc nadzieja w NATO i utrzymaniu status quo. Niewiele zmienia fakt, że na wyposażeniu są myśliwce wielozadaniowe F-16 Fighting Falcon, które zostały zamówione przez rząd Leszka Millera, a trafiły do sił powietrznych w 2006 roku.

Co ciekawe nasza armia jest (teoretycznie) największą potęgą pancerną w Europie na zachód od Bugu. W NATO ustępujemy tylko Stanom Zjednoczonym i Turcji. Większość czołgów stanowią nowoczesne Twarde i Leopardy, ale wciąż są w służbie wysłużone T-72, opracowane w ZSRS w latach 60 (obecnie jest ich około 200).

W Polsce przebywają wojska sojusznicze w ramach tzw. wzmocnionej wysuniętej obecności „eFP”. NATO ma w okolicach Orzysza jedną z czterech grup bojowych eFP (ang. enhanced Forwad Presence – wzmocniona Wysunięta Obecność).
Koordynację działań czterech grup bojowych eFP powierzono utworzonej w Elblągu Wielonarodowej Dywizji Północny Wschód.

Przypomnijmy, że w wyniku konferencji w Teheranie i Jałcie Polska znalazła się w sowieckiej strefie wpływów. Nasze członkostwo w NATO było więc nierealne, dopóki istniał ZSRS i Układ Warszawski. Obowiązywała wówczas tzw. doktryna Breżniewa (od 1968 roku), zakładająca, że próba secesji z ram Układu Warszawskiego wywoła interwencję zbrojną innych jego członków i „nie będzie to agresją, lecz samoobroną”. W 1956 roku, nim doktryna została ogłoszona, przekonali się o tym Węgrzy. Otóż ogłoszona 1 listopada 1956 roku przez rząd neutralność Węgier wywołała drugą fazę interwencji zbrojnej ZSRS, przy całkowitej bierności Zachodu.

Premier Jan Olszewski w grudniu 1991 r. w sejmowym exposé zapowiedział zacieśnianie więzi z NATO, uznając Sojusz za „filar bezpieczeństwa europejskiego, a obecność wojsk USA w Europie za czynnik stabilizujący”.

W proklamacji NATO z 24 sierpnia 1949 r. w treści Traktatu Północnoatlantyckiego zapisano

Strony zgadzają się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej z nich w Europie lub Ameryce Północnej będzie uznana za napaść przeciwko nim wszystkim i dlatego zgadzają się, że jeżeli taka zbrojna napaść nastąpi, to każda z nich, w ramach wykonywania prawa do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony, uznanego na mocy artykułu 51 Karty Narodów Zjednoczonych, udzieli pomocy Stronie lub Stronom napadniętym, podejmując niezwłocznie, samodzielnie jak i w porozumieniu z innymi Stronami, działania jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej, w celu przywrócenia i utrzymania bezpieczeństwa obszaru północnoatlantyckiego.

ASG

Download PDF
Powrót Drukuj stronę