Krzyk protestu szarego człowieka – Ryszard Siwiec 1968

8 września 1968 roku widownia podczas dożynek na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie odwracała ze zdumnieniem i przerażeniem głowy. Nie cała. Niektórzy nie zauważyli, inni nie chcieli widzieć. SB skrzętnie filmowała. Tego dnia podpalił się Ryszard Siwiec, 61-letni księgowy z Przemyśla. Był to jego dramatyczny protest przeciwko udziałowi polskich żołnierzy w inwazji na Czechosłowację. 

– Protestuję! – krzyczał płonący Siwiec.

Zmarł kilka dni później. SB na wiele lat ukryła prawdę o jego czynie. Po latach Siwiec ma ulice swojego imienia i pomniki u naszych południowych sąsiadów, a Polska, Czechy i Słowacja nadały mu najwyższe odznaczenia min. Order Tomasza Masaryka.

- Ryszard Siwiec ratował honor Polaków - mówił podczas konferencji prasowej na Stadionie Narodowym prezes IPN Łukasz Kamiński.

Dożynki na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie  były jednym z najważniejszych wydarzeń ówczesnego kalendarza PRL. Trybuny zapełnione. Blisko sto tysięcy ludzi klaszcze, tańczą i śpiewają ludowe zespoły. Gomułka przyjmuje dożynkowy wieniec i bochen chleba, który obiecuje dzielić sprawiedliwie.

W 1968 roku dożynki odbyły się 8 września, jak zwykle w niedzielę. Kilka miesięcy wcześniej władze stłumiły studenckie i inteligenckie protesty, a z dworca Gdańskiego w Warszawie wyjeżdżali Żydzi. Niespełna trzy tygodnie wcześniej – 21 sierpnia polscy żołnierze z innymi wojskami Układu Warszawskiego, spacyfikowali Praską Wiosnę, marzenia Czechów i Słowaków o tzw. socjalizmie z ludzką twarzą.

Ryszard Siwiec mieszkał w Przemyślu. W czasie wojny żołnierz AK. Był   żarliwym katolikiem i gorącym patriotą, kultywującym w domu rodzinnym narodowe tradycje. Pasją Ryszarda Siwca była literatura, miał ogromny księgozbiór liczący około 3 tysięcy woluminów. Posiadał również pokaźną kolekcję fajek. Był czynnym sportowcem. Przed wojną grał w hokeja, w pierwszej drużynie Czarnych Lwów. Wykształcony we Lwowie filozof po wojnie nie mógł sobie znaleźć miejsca. Nigdy nie pogodził ż narzuconym Polsce porządkiem. Pracował jako księgowy,  uprawiał ogród. Wieczorami na maszynie pisał listy i ulotki demaskujące fałsz i zakłamanie. Wierzył, że  wstrząśnie sumieniami ludzi, zwłaszcza rządzących.

- Ludzie, w których może jeszcze tkwi iskierka ludzkości, uczuć ludzkich, opamiętajcie się! Usłyszcie mój krzyk, krzyk szarego, zwyczajnego człowieka, syna narodu, który własna i cudzą wolność ukochał ponad wszystko, ponad własne życie! Opamiętajcie się! Jeszcze  nie jest za późno! – Siwiec nagrał na taśmę magnetofonu przesłanie protestu.

Oblał się rozpuszczalnikiem i podpalił. Wcześniej rozrzucił  ulotki. Nie pozwolił się gasić. Zmarł 12 września w warszawski szpitalu.

Radio Wolna Europa poinformowała o zdarzeniu dopiero po kilku miesiącach. Za przykładem Siwca   czeski student Jan Palach dokonał samospalenia w styczniu 1969 r.

W 1981 roku w kilku biuletynach „Solidarności” pojawiła się wzmianka o samospaleniu bohatera z Podkarpacia, który nie chciał żyć w kłamstwie.

Dopiero w latach 90.  z wielkim trudem, ale przebijała się do  świadomości Polaków pamięć o dramatycznym czynie  Ryszarda Siwca.

ASG

Download PDF
Powrót Drukuj stronę