28 sierpnia w Gdańsku państwowy pogrzeb „Inki” i „Zagończyka”. Wracają jako armia cieni

Żołnierze niezłomni w końcu mają należne im godne pochówki. Wyciągani z dołów śmierci, niczym mityczna armia cieni, wpisują się w pamięć narodu.

W grypsie z gdańskiego więzienia „Inka” napisała: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”.

Zdanie to odnosi się nie tylko do jej postawy z okrutnego śledztwa, ale też do odmowy podpisania prośby o ułaskawienie do Bolesława Bieruta. Prośbę skierował za nią obrońca. Bierut, przewodniczący KRN, nie skorzystał z prawa łaski.

Jak poinformował Instytut Pamięci Narodowej pogrzeb państwowy Danuty Siedzikówny pseudonim „Inka”, sanitariuszki 5 Wileńskiej Brygady AK oraz Feliksa Selmanowicza – pseudonim „Zagończyk”, dowódcy 2 kompanii 4 Wileńskiej Brygady AK odbędzie się w niedzielę 28 sierpnia 2016 r. Trzeba było czekać 70. lat, które upłynęły od wykonania wyroku śmierci na bohaterach.

Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się mszą św. w Bazylice konkatedralnej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gdańsku o godz. 13, skąd kondukt pogrzebowy uda się na Cmentarz Garnizonowy w Gdańsku, przy ul. Dąbrowskiego 2.

Dzień wcześniej, w sobotę 27 sierpnia, w Kaplicy Królewskiej Bazyliki konkatedralnej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gdańsku w godzinach 17-22 zostaną wystawione trumny ze szczątkami bohaterów.

Pochówek bohaterów będzie wspólny. Tak zdecydowały ich rodziny bowiem oboje zginęli tego samego dnia w 1946 r. i porzuceni w bezimiennym grobie.

Miejsce to odnalazł na cmentarzu garnizonowym w Gdańsku zespół poszukiwawczy IPN kierowany przez prof. Krzysztofa Szwagrzyka.

We wrześniu 2014 r. dowiedzieliśmy się, że na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku pracownicy IPN odnaleźli szczątki młodej kobiety z przestrzeloną czaszką. Okazało się, że to szczątki 17-letniej Danuty Siedzikówny ps. „Inka”.

Przypomnijmy, że 3 sierpnia 1946 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku wydał wyrok śmierci na Danutę Siedzikównę, pseudonim „Inka”, sanitariuszkę 5. Wileńskiej Brygady AK. 28 sierpnia 1946 r. o godz. 6.15 oficer w mundurze KWB zabił 17-letnią dziewczynę w   areszcie śledczym.

Nikt nie odpowiedział za ten mord sądowy. Oskarżycielem w procesie sanitariuszki był prokurator Wacław Krzyżanowski, który dla 17-letniej wówczas dziewczyny zażądał kary śmierci. Został pochowany w październiku 2014 r. z honorami, w asyście wojskowej za rządów PO-PSL. Za co zresztą odwołany został dowódca koszalińskiego garnizonu.

A sama bohaterka? To skromna dziewczyna z Podlasia. Danuta Siedzikówna urodziła się 3 września 1928 r. w Guszczewinie nieopodal Narewki, na skraju Puszczy Białowieskiej w powiecie Bielsk Podlaski. Jej pomnik stoi w Narewce przy tamtejszym kościele.

Jej ojciec Wacław Siedzik jako student Politechniki w Petersburgu został w 1913 r. zesłany na Sybir za uczestnictwo w polskiej organizacji niepodległościowej. W lutym 1940 r. deportowany w głąb Związku Sowieckiego opuścił sowiety wraz z tułaczami przekształconymi w armię przez  gen. Władysława Andersa. Spoczywa na cmentarzu polskim w Teheranie. Mama Eugenia należała do AK. Aresztowana w 1942 r. na skutek donosu sąsiada, po ciężkim śledztwie zamordowana  została przez Niemców w lesie pod Białymstokiem.

Danuta złożyła przysięgę Armii Krajowej w grudniu 1943 r. Z konwoju NKWD przed wywiezieniem do ZSRS w 1945 r. uwolnił ją patrol Stanisława Wołoncieja „Konusa”, podkomendnego mjr. „Łupaszki”.

Przez krótki czas jej przełożonym był por. Leon Beynar ps. „Nowina”, zastępca mjr. „Łupaszki” (później znany jako pisarz Paweł Jasienica). W konspiracji Danka wiosną 1946 r. nawiązała kontakt z ppor. Zdzisławem Badochą „Żelaznym”, dowódcą jednego ze szwadronów „Łupaszki”. Do lipca 1946 r. służyła w tym szwadronie jako łączniczka i sanitariuszka.

Aresztowana przez UB we Wrzeszczu, nieopodal Politechniki, gdy przybyła po lekarstwa dla żołnierzy szwadronu „Leszka” została osadzona w więzieniu w Gdańsku. Po ciężkim śledztwie skazana została na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku.  Nie wydała nikogo. Nie zdradziła punktów kontaktowych. Mówiła: – Lepiej, że ja jedna zginę.

W przesłanym grypsie z więzienia Siedzikówna napisała: „Powiedzcie babci, że zachowałam się jak trzeba”.

Wbrew propagandzie bolszewickiej pamięć o bohaterach przechowywana była w lokalnych społecznościach. Dzisiaj wracają jako armia cieni.

Artur S. Górski

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę