28 maja 1981 – rocznica śmierci Prymasa Tysiąclecia

Kardynał Stefan Wyszyński urodził się 3 sierpnia 1901 roku w miejscowości Zuzela na pograniczu Mazowsza i Podlasia, w skromnej rodzinie wiejskiego organisty. Kult Maryjny oraz zaufanie i poszanowanie dla rodziny były najsilniejszymi odczuciami, jakie Stefan Wyszyński wyniósł z domu rodzinnego.
Ksiądz Prymas po latach wspominał: „A w domu nad moim łóżkiem wisiały dwa obrazy – Matki Bożej Częstochowskiej i Matki Bożej Ostrobramskiej. I chociaż w onym czasie do modlitwy skłonny nie byłem, zawsze cierpiąc na kolana, zwłaszcza w czasie wieczornego różańca, jaki był zwyczajem naszego domu, to jednak po obudzeniu się długo przyglądałem się tej Czarnej Pani i tej Białej. Zastanawiało mnie tylko jedno, dlaczego jedna jest czarna, a druga – biała. To są najbardziej odległe wspomnienia z mojej przeszłości”.
Dziewięcioletni Stefan stracił matkę. Jak sam powie po latach:
– Pojechałem z prymicją na Jasną Górę, aby mieć Matkę… Matkę, która już będzie zawsze – wspominał prymas.

W czasie trzech lat aresztowania, dekad ataków na Kościół, zwrócił się do Matki Bożej, poddając Jej w opiekę siebie i cały naród.Święcenia kapłańskie otrzymał w 1924 roku, a następnie rozpoczął studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim na Wydziale Prawa Kanonicznego. W czasie II wojny światowej ukrywał się, będąc jednocześnie w okresie powstania warszawskiego kapelanem ugrupowań AK.

Święcenia biskupie otrzymał z rąk kardynała Augusta Hlonda. W roku 1948 po śmierci kardynała Hlonda, został arcybiskupem metropolitą gnieźnieńskim i warszawskim oraz prymasem Polski. 25 września 1953 roku kardynał Stefan Wyszyński został aresztowany. Do 26 października 1956 roku przebywał w tzw. miejscach odosobnienia. W 1965 roku był jednym z inicjatorów wystosowania orędzia biskupów polskich do biskupów niemieckich.

wyszynski2

Kardynał Stefan Wyszyński (z lewej) i abp Antoni Baraniak w Rzymie w trakcie soboru watykańskiego II (Roland von Bagratuni, Wikimedia Commons)

 

Prymas Wyszyński zmarł 28 maja 1981 roku, a pochowany został w bazylice archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie. Był niekwestionowanym autorytetem. Był orędownikiem mądrego działania NSZZ „Solidarność”. W Gnieźnie w lutym 1981 roku pouczał członków „Solidarności”: Nie idzie bowiem w tej chwili w ojczyźnie naszej tylko o zmianę instytucji społecznej, nie idzie też o wymianę ludzi, ale idzie przede wszystkim o odnowienie się człowieka. (…) Bo jeżeli człowiek się nie odmieni, to najbardziej zasobny ustrój, najbardziej bogate państwo nie ostoi się, będzie rozkradzione i zginie. Cóż bowiem z tego – powiem może trywialnie – że krążąca butelka spirytusu przejdzie z rąk jednych pijaków do rąk innych pijaków! Powiem jeszcze bardziej drastycznie: że klucz od kasy państwowej przejdzie z rąk jednych złodziei w ręce drugich złodziei?! Przecież chyba nie o to idzie, żeby wszyscy złodzieje mieli dostęp do kasy i wszyscy pijacy do wódki, tylko żeby sumienie wszystkich się obudziło, żebyśmy zrozumieli naszą odpowiedzialność za naród, który Bóg wskrzesza”.

Download PDF
Powrót Drukuj stronę