22 stycznia 1863 r. wybuchło Powstanie styczniowe

22 stycznia 1863 r. na ziemiach polskich pod zaborem rosyjskim wybuchło Powstanie styczniowe. Objęło swym zasięgiem Litwę, obecną Białoruś i część dzisiejszej Ukrainy.

Bezpośrednią przyczyną wybuchu powstania była branka, ogłoszona na terenie Królestwa Polskiego, czyli przymusowy pobór do carskiego wojska. Tymczasowy Rząd Narodowy wezwał naród do powstania przeciwko carskiej Rosji. Legła w gruzach naiwna koncepcja utrzymania resztek pozorów odrębności między Królestwem Polskim, a resztą imperium Romanowych.

Artur Grottger, Bitwa, grafika z cyklu Polonia, 1863 (Wikimedia Commons)

powstanie_styczniowe22 stycznia 1863 r. sześć tysięcy powstańców zaatakowało silne rosyjskie garnizony w Królestwie Polskim. Mimo, że w Królestwie stacjonowała blisko 100-tysięczna armia rosyjska to początek powstania był sukcesem. Powstańcy zaskoczyli Rosjan. Wojna miała charakter partyzancki, a walki oddziałów leśnych były prowadzone w sposób podjazdowy. Stoczono blisko 1200 bitew i potyczek.

W kwietniu 1864 roku aresztowano dyktatora powstania Romualda Traugutta i innych członków Rządu Narodowego. Cztery miesiące później stracono ich na stokach Cytadeli Warszawskiej.

Powstanie styczniowe było najdłużej trwającym i najbardziej masowym ruchem niepodległościowym XIX w. Jego bilans jednak był tragiczny. Zginęło w walkach ponad 30 tys. powstańców, drugie tyle zesłano na Sybir (około 38 tys.), co najmniej 670 powstańców skazano na karę śmierci i wyroki wykonano, a 10 tys. wyemigrowało.

Przy skali barbarzyństwa sowietów od 1917 roku, a na terenach II RP po 17 września 1939 roku (przypomnijmy mord na 21 tys. oficerów dokonany przez siepaczy z NKWD wiosną 1940 r.) ten upływ powstańczej krwi był być może mniejszy, ale skala katastrofy narodowej porównywalna.

Po upadku powstania zlikwidowano autonomię Królestwa Polskiego, wielu miastom odebrano prawa miejskie, co doprowadziło je do upadku, odbierano majątki.

Koniec powstania obwieszczało powieszenie ostatniego dowódcy oddziału powstańczego ks. Stanisława Brzózki 23 maja1865 r.Powstanie, mimo porażki, to wielkie dziedzictwo ducha.

Żadna z naszych walk wolnościowych nie miała nadziei na zwycięstwo. Zaskakujące jest, ze najmniej szans miała ona w momencie rozpoczęcia, a wróg był przynajmniej dwudziestokrotnie silniejszy. Zdrowy rozsadek cofnąłby się przed takim przedsięwzięciem.  Nasza historia nie uczy logiki. Uczy, to jest w niej pocieszające i wzniosłe, że  w życiu narodów sens mają i takie pojęcia jak odwaga, męstwo, przywiązanie do ideałów – pisał przed laty węgierski pisarz Gyula Illyes.

Zadziwiająca jest zbieżność jego słów ze słowami, które mogliśmy użyć do opisu naszej historii.

Klęska spowodowała straty majątkowe w polskim stanie posiadania. Zniknęło też formalnie odrębne od cesarstwa Rosji Królestwo Polskie, stając się Przywiślańskim Krajem.  Prześladowania dotknęły Kościół rzymskokatolicki i unitów.

Jednak car Rosji, odciągając chłopów od powstania, wydał ukaz o uwłaszczeniu w Królestwie Polskim.

Czy walka miała sens? Zwróćmy uwagę, że i tak Polacy z obszaru ówczesnego Królestwa Polskiego byli wcielani do carskiego wojska. I to na skalę masową i z 200 tys. Polaków po 25 leniej służbie do ojczystego kraju powrócił co ósmy.

Powstania, mimo klęsk, w świadomości narodu kształtowały i utrwalały pragnienie wolności. Polska odziedziczyła po pokoleniu Powstania styczniowego bogaty spadek ducha, łącząc   wartości narodowe, państwowe i religijne.

Czy warto było? Odpowiedź zależy od tego, jaka jest druga strona tego „rachunku”. A drugą stroną rachunku była niepodległość.   

ASG

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę