19 stycznia 1945. Rozwiązanie Armii Krajowej

19 stycznia 1945 r. ostatni komendant AK gen. Leopold Okulicki ps. „Niedźwiadek” wydał rozkaz o rozwiązaniu Armii Krajowej, zwalniając żołnierzy z przysięgi, nakazując jednocześnie pozostanie w konspiracji. Kilka miesięcy wcześniej w wyniku akcji „Burza” zostały ujawnione zbrojne struktury państwa podziemnego. Nie wszyscy się podporządkowali rozkazowi i postanowili trwać do końca…

Generał Okulicki, który wcześniej w lipcu 1944 roku zagorzale parł ku wywołaniu krwawego powstania w opanowanej przez niemieckie dywizje Warszawie (nawet wbrew instrukcjom rządu płynącym z Londynu), działając zgodnie z instrukcją rządu na emigracji z 16 listopada 1944 r., wydał ten dramatyczny rozkaz, chcąc pozbawić NKWD pretekstu do represji na żołnierzach Państwa Podziemnego.

Sowieci, co było wiadome od przekroczenia przedwojennej granicy w styczniu 1944 r. nie zamierzali ani pertraktować, ani uznać w AK sojuszników, lecz zmierzali do rozgromienia struktur podziemnych. Zatem i represje ze strony organów sowietów (głównie komórki kontrwywiadu wojskowego tzw. Smiersz (Spiecyjalnyje Mietody Rozobłaczanija Szpionaża) i NKWD oraz Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (Ministerstwo BP powołano już 1 stycznia 1945 r.) rosły. Dlatego kilkanaście tysięcy żołnierzy AK i NSZ i NOW powróciło do konspiracji lub w niej pozostało. W marcu zaś doszło do naiwnej, lecz tragicznej „pomyłki” gen. Niedźwiadka. Otóż 16 najważniejszych w kraju przywódców wojskowych i cywilnych udało się na „rozmowy” z dowodzącym Smierszem generałem Sierowem. Z rozmów nie wrócili. Zasiedli na ławie oskarżonych w tzw. procesie 16 w Moskwie.

Ale już np. Okręg Białostocki AK nie poddał się rozkazowi o rozwiązaniu AK i trwał w podziemiu w swych strukturach. Z kolei struktury NSZ przetrwały w konspiracji dekadę i np. w obwodzie Bielsk Podlaski struktura NSZ została zlikwidowana dopiero w 1956 roku. Także zgrupowanie partyzanckie „Ognia” na Podhalu „Błyskawica” nie było podporządkowane AK od 1944 r. Górale walczyli dalej. Nie widzieli dla siebie szans w nowej rzeczywistości.

Przypomnijmy. Armia Krajowa była, obok komunistycznej partyzanckiej armii marszałka Josefa Broz „Tito” w okupowanej przez Niemców i Włochów Jugosławii, największą armią podziemną w Europie, okupowanej przez Niemców i ich sprzymierzeńców. Liczyła „ponad bronią” w oddziałach leśnych i partyzantce miejskiej około 50-60 tys. żołnierzy. Zaprzysiężonych zaś było w szczytowym dla AK lecie 1944 roku około 380 tys. osób tak cywilnych, jak żołnierzy i oficerów.

AK podporządkowana była rządowi RP na uchodźstwie. Wywodziła się wprost ze Związku Walki Zbrojnej, powołanego 13 listopada 1939 r. rozkazem Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych, gen. Władysława Sikorskiego, przemianowanego 14 lutego 1942 r. na Armię Krajową.

W jej skład wchodziły też m.in.: część Narodowej Organizacji Wojskowej – od 1942 r., Konfederacja Narodu – od sierpnia 1943 r. i niektóre pododdziały Narodowych Sił Zbrojnych od 1944 r. Z AK walczyły ramię w ramię na Zamojszczyźnie (Puszcza Solska i bitwa pod Osuchami), w Lasach Janowskich i na Kielecczyźnie ludowe Bataliony Chłopskie.

A co do gen. Okulickiego to został on 27 lipca 1944 komendantem organizacji NIE. Ostatni dowódca AK gen. „Niedźwiadek”, w wyniku prowokacji kontrwywiadu (Smiersz), kierowanego przez gen. Sierowa został uprowadzony wraz z 15 innymi przywódcami Państwa Podziemnego i wywieziony do Moskwy, gdzie został najprawdopodobniej zamordowany w Wigilię 24 grudnia 1946 roku. Miejsce jego ostatniego spoczynku jest nieznane. Symboliczna mogiła gen. Okulickiego znajduje się na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Jego decyzje budzą z punktu widzenia strategii i zadania partyzantki w okupowanym kraju, którym jest ochrona sił żywotnych narodu wątpliwości (Powstanie warszawskie, rozwiązanie AK, skorzystanie z „zaproszenia” Sierowa).

A co najważniejsze dzisiaj, to fakt, iż po latach jest w naszym kraju, wśród młodych Polek i Polaków, tak zainteresowanie AK i innmi formacjami oraz fenomen powrotu Żołnierzy Wyklętych, nazywanych też Niezłomnymi. Na wojskowych cmentarzach, na stadionach, na symbolicznych mogiłach, w dziesiątkach świątyń płoną ku ich czci znicze i świece pamięci. Przez lata skazani byli na niepamięć.

Jesteśmy im winni odnalezienie i upamiętnienie miejsc ich ostatniego spoczynku.  Na Powązkach i w wielu innych miejscach od Przemyśla po Nysę, od Białegostoku po Radom mozolnie odszukiwane są szczątki bohaterów Państwa Podziemnego.

Odnajdą się (mamy nadzieję) lub już zostali odnalezieni dzięki mozolnej pracy grup wolontariuszy i IPN szef Kedywu Komendy Głównej AK gen. August Emil Fieldorf „Nil” , przywódcy Zrzeszenia WiN m.in. ppłk Łukasz Ciepliński, żołnierz i dobrowolny więzień Auschwitz rotmistrz Witold Pilecki, cichociemny mjr Bolesław Kontrym „Żmudzin”, legendarny dowódca oddziałów partyzanckich AK i WiN na Lubelszczyźnie mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”, komendant Wileńskiego Okręgu AK płk Antoni Olechnowicz „Pohorecki”, dowódca 5. Brygady Wileńskiej mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, komendant XVI Okręgu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Józef Kozłowski „Las” i setki innych.   

Oni nie potrzebują zaszczytów. Nie upominali się o nie także za życia, wybierając straceńczą misję.

Najdłużej ukrywającymi się żołnierzami antykomunistycznej armii byli Stanisław Marchewka „Ryba” (zginął z bronią w ręku na Podlasiu w marcu 1957 r.) i ostatni „żołnierz wyklęty” Józef Franczak „Lalek”/”Laluś” z oddziału kpt. Brońskiego „Uskoka”,  wytropiony i zabity przez MO na Lubelszczyźnie 21 października 1963 r.

Na Pomorzu także działali konspiratorzy i walczyli partyzanci antykomunistycznego podziemia. Armia Czerwona wkroczyła tutaj w marcu 1945 roku. Nieliczni żołnierze Armii Krajowej ujawniali się. Podobnie jak członkowie Gryfa Pomorskiego zostali oni poddani „filtracji” przez NKWD. W 1945 r. na Pomorzu nie zaprzestały działalności struktury silnego tutaj podziemia narodowego. Jednak pomorskie struktury Narodowych Sił Zbrojnych, liczące ok. 200 osób zostały rozbite w kwietniu 1946 r.

„Poakowską” siatkę konspiracyjną tworzyło około stu „cywilnych” osób. W „polu” zaś był oddział mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, czyli 5 Brygada Wileńska AK, w sile trzech szwadronów i dwóch patroli. Okręg Pomorski AK (powołany na bazie Wileńskiego) został ostatecznie rozbity latem 1948 r.

Artur S. Górski

Na rozwiązanie Armii Krajowej

Za dywizję wołyńską, nie kwiaty i wianki -
Szubienica w Lublinie. Ojczyste Majdanki.
Za sygnał na północy, bój pod Nowogródkiem -
Długi urlop w więzieniu. Długi i ze skutkiem.

Za bój o naszą Rossę, Ostrą Bramę, Wilno -
Sucha gałąź lub zsyłka na rozpacz bezsilną.
Za dnie i noce śmierci, za lata udręki -
Taniec w kółko: raz w oczy a drugi raz w szczęki.

Za wsie spalone, bitwy, gdzie chłopska szła czeladź -
List gończy, tropicielski: dopaść i rozstrzelać!
Za mosty wysadzone z ręki robotniczej -
Węszyć gdzie kto się ukrył, psy spuścić ze smyczy.

Za wyroki na katów, za celny strzał Krysta -
Jeden wyrok: do tiurmy. Dla wszystkich. Do czysta!.
Za Warszawę, Warszawę, powstańcze zachcianki -
Specjalny odział śledczy: „przyłożyć do ścianki”.

Zwinąć chorągiew z masztu. Krepą jest zasnuta
Za dywizję Rataja, Okrzei, Traugutta.
Pociąć sztandar w kawałki. Rozdać śród żołnierzy,
Na drogę, niech go wezmą. Na sercu niech leży.

(Kazimierz Wierzyński, 8 lutego 1945 r.)

ASG

Download PDF
Powrót Drukuj stronę