16 grudnia 1981 r. Idą, idą pancry na „Wujek”!

13 grudnia 1981 r. został brutalnie aresztowany przewodniczący KZ NSZZ „S” KWK „Wujek” Jan Ludwiczak. Informacja ta dotarła do górników na kopalni o 3 nad ranem. 14 grudnia po porannej masówce zapadła decyzja, aby nie podejmować pracy, dopóki do kopalni nie wróci przewodniczący związku. Górnicy trwali, aż do tragicznego końca…

Zdjęcie: Wikimedia Commons

 

Negocjacje dyrektora zakładu nic nie przyniosły więc przedstawiciele strajkujących udali się na rozmowy z komisarzem wojskowym (kopalnia była zmilitaryzowana). Też niczego nie wskórali. Górnicy postanowili nie przerywać strajku. Decyzja o pacyfikacji Wujka oraz dwóch innych kopalń zapadła 15 grudnia na posiedzeniu Wojewódzkiego Komitetu Obrony w Katowicach.

Brutalnie rozbite zostały strajki na Staszicu i na Manifeście Lipcowym. 16 grudnia w godzinach porannych kopalnię „odcięto” od miasta, a następnie przystąpiono do jej pacyfikacji na Wujku. Ruszyły czołgi, z wieżyczkami obróconymi do tyłu, robiąc wyłom w murze. Na teren zakładu pracy weszli milicjanci z plutonu specjalnego dowodzonego przez chor. Romualda Cieślaka. Widząc szeregi robotników w pobliżu kopalnianej kotłowni oddali strzały. Strzelali precyzyjnie. Na wprost. Nie w obronie własnej, jak twierdzono. Mimo, że górnicy wyparli milicjantów i utrzymali barykady 20 milicjantów z plutonu specjalnego nie było atakowanych. Zresztą nie mili pałek, ani tarcz. Mieli za to PM Rak. Weszli na kopalnię by zabijać. O godz. 12 padli zabici, górnicy Ślązacy i szukający tam lepszej pracy, jak 21-latek z miasteczka na Zamojszczyźnie.

W pacyfikacji, od kul plutonu specjalnego Komendy Wojewódzkiej MO zginęło 9 górników, a 23 zostało rannych od kul. O godz. 12.45 na ternie kopalni „Wujek” zapanowała grobowa cisza. O godz. 20 kopalnię opuścił ostatni górnik.

Zginęli: Jan Stawisiński, Joachim Józef Gnida, Józef Czekalski, Józef Krzysztof Giza, Ryszard Józef Gzik, Bogusław Kopczak, Andrzej Pełka, Zbigniew Wilk, Zenon Zając.

Złamano też strajki w kopaniach Andaluzja i Julian.  Mimo, że robotnicy przygotowali do samoobrony kątowniki, mutry i kilofy nie zaatakowano milicjantów ani żołnierzy.

Przyszli nocą w uśpiony dom

Zabierali nas chyłkiem jak zbóje

Drzwi zamknięte otwierał łom

Idą, idą pancry na „Wujek”

A gdy opadł strach i gniew

Stanął wybór: kopalnia strajkuje

Choć staniała bardzo nasza krew

Idą, idą pancry na „Wujek”

W tłum przy bramie do matek i żon

Z płacht na murach klejonych zlatuje

Czarną treścią komunikat WRON

Idą, idą pancry na „Wujek”

Kilof, łańcuch ściska nasza dłoń

Wózków szereg bieg czołgów wstrzymuje

Już milicja repetuje broń

Idą, idą pancry na „Wujek”

Płoną znicze ku zabitych chwale

Ale zgasła nadzieja na potem

Gdzie twe czyste ręce generale?

Zawracają pancry z powrotem

(tekst Maciej Bieniasz, artysta malarz, prof. ASP Katowice)

Ważnym wątkiem ujawnionym w latach 90 był tzw. raport taterników. Pod kontrolą czwórki taterników zomowcy z plutonu specjalnego mieli przejść szkolenie przysposabiające do akcji antyterrorystycznych. Spisek taterników miał doprowadzić do ujawnienia bezpośrednio odpowiedzialnych za strzelanie.

W latach 80 Prokuratura Garnizonowa w Gliwicach umorzyła śledztwo w sprawie śmierci górników z „Wujka”.  Skazani zaś zostali organizatorzy strajku na kary od 3 do 4 lat więzienia.

Proces oprawców z „Wujka” z plutonu specjalnego ZOMO rozpoczął się w 1991 roku i był trzykrotnie wznawiany. Ostatecznie po 28 latach sprawcy zostali skazani od 2,5 roku do 11 lat więzienia. Także dzięki zeznaniom taterników.

„Solidarność” zawsze stała na stanowisku „walki bez przemocy”. Mrzonki o konstruowaniu karabinów czy jakiejś formie walki zbrojnej były albo prowokacją, albo szkodliwą głupotą w obliczu 65 tys. żołnierzy sowieckich stacjonujących w ówczesnej Polsce i 400 tys. żołnierzy WP oraz około 200 tys. milicjantów i innych służb. KWK Wujek stała się symbolem wierności i godności tych, którzy dla Solidarności doszli do kresu drogi…

ASG

Download PDF
Powrót Drukuj stronę