13 maja 1981. Cud ocalenia Jana Pawła II

Środa 13 maja 1981 roku, godzina 17:19. W pogodny wieczór na Placu św. Piotra padły strzały. „Biskup w bieli upadł”. Przerażającą ciszę, jaka po nich zapadła, przerwały krzyki, nawoływania, warkot białego terenowego fiata  campagnola, którym jechał Ojciec Święty. Do Jana Pawła II strzelał Mehmet Ali Agca, 23-letni Turek. O tej samej porze w Fatimie w 1917 r. w czasie I wojny światowej, na progu bolszewickiego przewrotu w Rosji ukazała się trójce dzieci Matka Boska.

Jan Paweł II miał zginąć. Papież w agonii zatrzymał się na progu śmierci. Tak twierdzą kryminolodzy, lekarze i sam zamachowiec, zawodowy zabójca, któremu Ojciec Święty wybaczył. Papież nie był sam. Powiedział „Byłaś mi Matką zawsze, a w sposób szczególny 13 maja 1981 r., kiedy czułem przy sobie Twoją opiekuńczą obecność. We wszystkim, co się wydarzyło, zobaczyłem szczególną matczyną opiekę Maryi” i nawiązał do trzeciej tajemnicy fatimskiej. Rok po zamachu Jan Paweł II pielgrzymował do Fatimy. Złożył Matce Boskiej hołd. Jeden z pocisków, jako wotum, został umieszczony w koronie jej fatimskiej figury.

Papieżowi zależało na nawróceniu się rządzonej przez ateistyczny system Rosji. – Fakt, iż macierzyńska dłoń zmieniła bieg śmiercionośnego pocisku, jest tylko jeszcze jednym dowodem na to, że nie istnieje nieodwołalne przeznaczenie, że wiara i modlitwa to potężne siły, które mogą oddziaływać na historię, i że modlitwa okazuje się potężniejsza od pocisków, a wiara od dywizji – napisał Joseph kard. Ratzinger, jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary.

W 1979 r. KC KPZR nakazało KGB „wykorzystanie wszelkich dostępnych możliwości, by zapobiec nowemu kierunkowi w polityce, zapoczątkowanemu przez polskiego papieża.” Jedna z wersji wskazywała na „ślad bułgarski”, a druga, iż za zamachem stała turecka organizacja Szare Wilki. Nie udało się ustalić rzeczywistych zleceniodawców zamachu.

Download PDF
Powrót Drukuj stronę