Leon Kurr – egzaminy zawodowe

Propozycja zmiany formy przeprowadzania egzaminu potwierdzającego kwalifikacje zawodowe dla techników

 
  • aktualny sposób egzaminu w części praktycznej nie sprawdza wiadomości ani umiejętności a jedynie wytrenowanie ucznia do wykonywania zadania.
  • Potwierdzeniem powyższej tezy może być analiza zdawalności egzaminu praktycznego w poszczególnych szkołach w szczególności zależność czy w danej szkole jest egzaminator oraz czy przeprowadził szkolenie uczniów pod kątem kryteriów egzaminacyjnych opracowanych przez CKE.
  • jeżeli egzamin będzie przeprowadzony w wytypowanych szkołach (Centrach Egzaminacyjnych) to uczniowie ze szkół nie będących Centrami Egzaminacyjnymi nie mają identycznych warunków jak uczniowie z szkół macierzystych, ponieważ zadania wykonywane na maszyny lub przyrządach, które dla nich mogą być nieznane. Sytuacja ta wymagać będzie od nich z zapoznania się z instrukcjami obsługi (zależnie od skomplikowanego przyrządu może to zająć nawet czas 1 godziny lub więcej). Aktualnie MEN nie stać na unifikacje oprzyrządowania i parku maszynowego we wszystkich szkołach w Polsce.
  • wynik egzaminu zależy od klucza ustalanego przez układających zadanie a forma zadania w postaci projektu nie pozwala na indywidualne podejście do rozwiązania zadania. W większości zakładach pracy przy wykonywaniu projektu obowiązują normy zakładowe czy branżowe określające dokładnie, co powinien zawierać projekt na każdym etapie prac, jak też wzorce dokumentacji. Dlatego wymaganie realizacji projektu, którego szata zależy od osoby ustalającej klucz mija się z cele.
  • stosowanie kluczy bardzo często powodują nieporozumienia, czego przykładem są wpadki na egzaminach maturalnych, np. autor tekstu, którego fragmenty przedstawiono jako zadanie egzaminacyjne, nie jest wstanie wstrzelić się w klucz egzaminatorów.
  • na potwierdzenie powyższej tezy mógłby być test przeprowadzony na studentach ostatnich lat politechniki, na którym to zadanie egzaminacyjne rozwiązywaliby studenci nieznający klucza. Jestem pewien, że zdawalność była by niższa od absolwentów techników.
  • w roku szkolnym 2008/2009 na terenie OKE Gdańsk na 71 specjalności egzaminu praktycznego potwierdzającego kwalifikacje zawodowe dla absolwentów techników tylko w 9 specjalnościach zadanie egzaminacyjne wykonywane było na przyrządach pomiarowych lub urządzeniach, pozostałe specjalności zadanie wykonywały na kartkach ( jedynym przyrządem jest długopis, linijka ewentualnie kalkulator prosty).
 
Propozycja sposobu rozwiązywania problemów
 Przeprowadzenie egzaminu potwierdzającego kwalifikacje zawodowe można by przeprowadzić podobnie jak egzamin maturalny z języka polskiego to znaczy:
  • części pisemnej tak jak jest aktualnie w formie testu (sprawdzanie wiadomości)
  • część praktyczna w formie prezentacji tematu opracowanego (wykonanego) wcześniej. Tematy prac powinny być wydane np. do końca października. Egzamin przeprowadzany by był w szkole macierzystej przy udziale egzaminatora z poza danej szkoły
          Taka forma egzaminu umożliwiłaby:
 
  1. Identyczne szanse dla wszystkich uczniów, ponieważ egzaminy odbywałyby w szkołach macierzystych i na oprzyrządowaniu (maszynach) będących na wyposażeniu danej szkoły
  2. Oszczędności dla MEN, ponieważ nie wymaga doposażenia szkół będących Ośrodkami Egzaminacyjnymi zunifikowane oprzyrządowanie czy park maszynowy na osiem stanowisk a rozdysponowanie tych przyrządów na wszystkie szkoły
  3. Prace mogłyby służyć jako pomoc dydaktyczna na wyposażeniu szkoły jak według starej formy
  4. egzamin praktyczny w powyższej formie był sprawdzony i przez wiele lat stosowany umożliwiający sprawdzanie umiejętności absolwentów.
 
Jednocześnie należałoby się zastanowić nad kryteriami punktowymi. Ilekroć spotykałem się z członkami komisji OKE nie uzyskałem odpowiedzi, jakie były przesłanki ustalające takie kryteria (50% dla testu zawodowego oraz 75% dla egzaminu praktycznego, gdy na egzaminie maturalnym wystarczy 30%)
 
 
 
Uwagi i wnioski po konferencji 8 grudnia 2009 r.
 
Po tej konferencji miałem dość spore wątpliwości nad sensem niektórych działań ze strony MEN dotyczących Szkolnictwa Zawodowego jak też własnego angażowania się. Konferencja jeszcze raz pokazała, że z opiniami środowiska nauczycielskiego w sprawie szkolnictwa Ministerstwo Edukacji wcale się nie liczy, podobnie było z emeryturami dla nauczycieli. MEN jedynie pozoruje konsultacje a dla opinii publicznej podaje liczby odbytych konsultacji, na których z góry zakłada nie przyjmowanie jakichkolwiek zmian, do opracowanych przez siebie reform. Wielokrotnie na spotkaniach z udziałem z przedstawicielami OKE zwracałem się o zmianę przeprowadzenia zmian egzaminu praktycznego potwierdzającego kwalifikacje zawodowe, które znajdowały poparcie uczestników. Przedstawiciel OKE wyjaśniał, że na to nie ma wpływu i aby z tymi uwagami zwracać się do CKE choć konferencje dotyczyły analizy wyników egzaminów potwierdzającego kwalifikacje zawodowe. Na konferencji dowiedziałem się, że MEN proponuje całkiem nową formę egzaminu i to dopiero w 2016-2018 roku, która prawdopodobnie, jak ta aktualna, nie będzie możliwa do zrealizowania, ponieważ zabraknie zabezpieczenia finansowego.
Konsultowane w środowisku nauczycieli przedmiotów zawodowych przedstawione w materiałach oddanych na konferencji, propozycje zmian formy egzaminu praktycznego, sprawdzone przez wiele lat. Nowa forma egzaminu możliwa byłaby do wprowadzenia od najbliższego roku, nie wymagałaby prawie żadnych nakładów ze strony MEN. Można by było do czasu opracowania naprawdę prawdziwego systemu egzaminu w pełni zbilansować nakłady pod względem możliwości finansowych MEN. Wykorzystać doświadczenia w innych krajach Unii Europejskiej.
 Nie przekonały mnie argumenty o nie możliwości zmiany kryterium na egzaminach praktycznych z uzasadnieniem formie "że nie dałaby do naprawy butów do szewca, który uzyskał tylko 30% na egzaminie praktycznym wykonywanym faktycznie na stanowisku roboczym". Ciekaw jestem, jakie są umiejętności technika elektronika przy naprawie telewizora, który uzyskał 80% na egzaminie, którego jedynym przyrządem na tym egzaminie praktycznym był długopis.
Podobne wrażenie na mnie zrobiła nowa forma klasyfikacji zawodów. Nie wiem, jakiemu celowi ma to służyć, czy dla statystyki zawodowej – chyba nie dla szkolnictwa. Informację, którą uzyskałem na tej konferencji, między innymi dotyczącą zawodu technolog wykańczania wnętrz (malarz), podział na dwie kwalifikacje malarz oraz tapeciarz. Uzasadnieniem takiego podziału było, że na egzaminie praktycznym uczeń losuje jedno pytanie, np. malowanie ścian a w umiejętnościach podaje się, że umie tapetować, co nie zostało sprawdzone, bo nie wylosował takiego pytania. Uważam takie podejście do samych egzaminów jest krzywdzące dla szkół oraz nauczycieli – podważające ich autorytet. Żaden egzamin nie jest w stanie sprawdzić 100% umiejętności oraz wiadomości. Wprowadzanie kilku cząstkowych egzaminów kwalifikacyjnych w poszczególnych zawodach wprowadzi coraz większe zniechęcenie uczniów do egzaminów praktycznych (już dziś do egzaminu nie podchodzi ponad 20% absolwentów szkół zawodowych).W konsekwencji może to doprowadzić do zmniejszenia zainteresowania się młodzieży szkolnictwem zawodowym. Może MEN zależy na likwidacji szkolnictwa zawodowego, ponieważ jest droższe od szkolnictwa ogólnokształcącego i przekazanie go rzemiosłu? Pracodawca tak i tak weryfikuje umiejętności swoich pracowników. Wprowadzenie wąskich specjalności zawodowych doprowadzi do trudności znalezienia zatrudnienia, a jednocześnie ułatwi pracodawcy przywiązania pracownika do danego stanowiska i narzucania warunków pracy oraz płacy. Na potwierdzenie, że aktualna forma kształcenia zawodowego o szerokich specjalizacjach oraz formy sprawdzania kwalifikacji nie jest zła, ponieważ absolwenci naszych szkół świetnie sobie radzą na rynku pracy Unii Europejskiej.
Wnioski:
  1. Należy jak najszybciej próbować zmienić formę egzaminu praktycznego potwierdzającego kwalifikacje zawodowe do możliwości finansowych MEN oraz szkół i Ośrodków Egzaminacyjnych przeprowadzających ten egzamin. A nie opracowywać nowych form w czasie bliżej nieokreślonym i bez analizy możliwości realizacji.
  2. Zastanowić się nad celem wprowadzenia nowych kwalifikacji zawodowych. Jeżeli jest to wymóg Unii Europejskiej jako unifikacja, to należałoby w większym stopniu skorzystać z istniejących już w innych krajach kwalifikacji, a nie wyważać drzwi, które są otwarte. Jeżeli ma to służyć do opracowywania wymagań egzaminacyjnych, to należałoby zastanowić się, czy nos jest do tabakiery czy tabakiera do nosa.
 Leon Kurr
Download PDF
Powrót Drukuj stronę